Należymy do:

Prawie na kocią łapę?

Sąd Najwyższy (fot. wp.pl, Andrzej Hulimka)
Sąd Najwyższy (fot. wp.pl, Andrzej Hulimka)

W czwartek Sąd Najwyższy przyjął uchwałę, w której uznano, że "odmienność płci" nie jest warunkiem "pozostawania we wspólnym pożyciu". W mediach ogłoszono, że uchwała jest "przełomowa" i pozwala osobom w związkach jednopłciowych odmówić zeznań obciążających partnerkę albo partnera. O co chodzi w nowej uchwale SN i co znaczy ona dla par jednopłciowych – pisze w komentarzu Przemek Szczepłocki.

Wspólne pożycie? A co to takiego?

 

Do czwartku odpowiedź brzmiałaby: wspólne pożycie to "po prawniczemu" konkubinat. Zmieniło się to dość mocno właśnie dzięki czwartkowej uchwale SN – o czym dalej.

W Polsce nie ma ustawy, która opisywałaby, czym jest wspólne pożycie, jak znaleźć się z kimś we wspólnym pożyciu ani jak je zakończyć. Uznaje się, że jest to stan faktyczny, który rodzi pewne skutki prawne; innymi słowy: ludzie są ze sobą i – jeśli spełniają pewne warunki (czwartkowe orzeczenie SN na nowo określiło te warunki), to są we wspólnym pożyciu. Skoro żaden przepis nie definiuje wspólnego pożycia, to kto określił te warunki? Zrobiła to praktyka: wyroki sądów oraz wypowiedzi osób, które naukowo zajmują się prawem (komentarze do ustaw, glosy do orzeczeń, teksty w czasopismach prawniczych itd.). O wspólnym pożyciu mówi np. dawny kodeks karny z 1969 roku (obowiązywał do 1998 roku) jak i obecnie obowiązujący kodeks karny z 1997 roku – było zatem wiele lat, aby wypowiedzieć się na temat tego pojęcia.

Wspólne pożycie nie jest sformalizowane ani rejestrowane – po prostu się w nim jest. Nie stwierdza tego żaden dokument, a żeby być we wspólnym pożyciu nie trzeba niczego podpisać ani uiścić opłaty w urzędzie.

Dziś przepisy, które mówią o wspólnym pożyciu, są rozsiane po wielu aktach prawnych (m.in. mówi o nim ponad 60 ustaw), które przyjmowano w różnych latach. Nie widać, żeby towarzyszyła temu jedna przewodnia myśl, jakiś pomysł na ukształtowanie tego pojęcia w określony sposób. Także nazewnictwo nie jest spójne – np. Ordynacja podatkowa mówi o "faktycznym pożyciu".

Niemal wszystkie przepisy ustaw i rozporządzeń, które posługują się pojęciem wspólnego pożycia, mówią o nim w kontekście ograniczeń i wykluczenia z udziału w czynnościach wymagających zachowania bezstronności. Np. sędziowie nie mogą orzekać w danej sprawie, gdy stroną albo jej pełnomocnikiem jest m.in. ich małżonek, bliski krewny oraz osoba, z którą są we wspólnym pożyciu. Takie samo ograniczenie występuje przy kontrolach, egzaminach czy konkursach, a także przy tworzeniu rozmaitych gremiów oceniających i decyzyjnych – rad, komisji itd. Z kolei Ordynacja podatkowa zalicza osobę, która jest z podatnikiem w "faktycznym pożyciu", do rodziny podatnika – a w myśl przepisów rodzina odpowiada wraz z podatnikiem za długi przed urzędem skarbowym. Jest jednak kilka przepisów, które przewidują uprawnienia wynikające z pozostawania we wspólnym pożyciu.

Przepisy ustaw o prawach pacjenta oraz o zawodzie lekarza i lekarza dentysty przyznają osobie bliskiej – a taką jest osoba pozostająca we wspólnym pożyciu z pacjentem lub pacjentką – dwa uprawnienia:

  • może być ona obecna przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych pacjentce bądź pacjentowi,
  • otrzymuje ona informację o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu w przypadku, gdy pacjent lub pacjentka są osobami nieprzytomnymi względnie niezdolnymi do zrozumienia znaczenia tej informacji.

Przepisy kodeksu cywilnego pozwalają m.in. osobie pozostającej we wspólnym pożyciu z najemcą na wstąpienie w stosunek najmu po śmierci najemcy.

Ustawa o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych czynów zabronionych uznaje osobę pozostającą we wspólnym pożyciu za jedną z osób najbliższych ofiary przestępstwa, które mogą otrzymać ww. kompensatę (pokrywa m.in. poniesione koszty leczenia, rehabilitacji i pogrzebu).

Przepisy uchwalonej w 2015 roku ustawy o leczeniu niepłodności przewidują korzystanie z metody in vitro nie tylko przez małżeństwa, ale także przez różnopłciowe pary pozostające we wspólnym pożyciu.

Najszersze uprawnienia dla osób pozostających we wspólnym pożyciu przewiduje prawo karne. Do najbardziej znanych należą prawo odmowy zeznań przed Policją, prokuratorem i sądem oraz uchylenia się od odpowiedzi na pytanie. Inne, mniej znane uprawnienia, pozwalają osobie najbliższej – czyli także osobie pozostającej we wspólnym pożyciu – m.in. na wykonywanie uprawnień pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego czy prywatnego.

Co się zmieniło we czwartek?

 

Do czwartkowej uchwały przeważał pogląd, że we wspólnym pożyciu mogą być dwie osoby, które łączy więź psychiczna, fizyczna i ekonomiczna; nadto wymagano, żeby związek tych osób był trwały. W najbardziej skrajnej – ale akceptowanej przez lata bez zastrzeżeń – interpretacji wspólne pożycie różniło się od małżeństwa jedynie brakiem "formalnego węzła". Silne nawiązanie do małżeństwa spowodowało, że kiedy związki jednopłciowe zaczęły być tematem orzeczeń sądowych, SN uznał, że wspólne pożycie dotyczy tylko związków różnopłciowych. Nacisk na różnicę płci kładziono w orzeczeniach, które zapadły jeszcze w 2015 roku (patrz np. wyrok SN z 03 marca 2015 roku w sprawie IV KO 1/15). Wspólne pożycie oznaczało zatem konkubinat, i to wyłącznie z udziałem osób różnej płci.

 

Równolegle pojawiła się inna, mniej popularna interpretacja, zgodnie z którą wspólnym pożyciem był także związek osób tej samej płci. Częściowo wymusiła to sprawa Kozak przeciwko Polsce, którą 02 marca 2010 roku rozstrzygnął Europejski Trybunał Praw Człowieka. Polska przegrała sprawę, bo przepisy umożliwiały wstąpienie w stosunek najmu po śmierci najemcy konkubentom różnopłciowym, a jednopłciowym – już nie. ETPC uznał to za dyskryminację na tle orientacji seksualnej. A 28 listopada 2012 roku SN uchwalił (sygn. akt III CZP 65/12), że osobą faktycznie pozostającą we wspólnym pożyciu z najemcą – w rozumieniu art. 691 § 1 k.c. – jest osoba połączona z najemcą więzią uczuciową, fizyczną i gospodarczą; także osoba tej samej płci.

 

Najnowsza uchwała SN nie dotyczy już najmu, ale prawa karnego. Wynika z niej, że wspólne pożycie – w rozumieniu prawa karnego – to zarówno konkubinaty różnopłciowe jak i jednopłciowe, ale także inne relacje. SN stwierdził, że dla pozostawania we wspólnym pożyciu wcale nie muszą współistnieć trzy ww. więzi: fizyczna, psychiczna (emocjonalna) i ekonomiczna. O wspólnym pożyciu będzie można mówić także np. przy braku więzi fizycznej (seksualnej). Zmiana tonu jest zatem ogromna – to przecież ten sam SN, który bronił wspólnego pożycia nie tylko przed związkami jednopłciowymi (por. wyrok z 06 grudnia 2007 roku ws. IV CSK 301/07), ale też przed narzeczonymi (por. wyrok z 09 listopada 1990 roku ws. WR 203/90).

 

Trzeba pamiętać, że czwartkowa uchwała SN została przyjęta po poniższych pytaniach prawnych zadanych przez samą I Prezesę SN, prof. Małgorzatę Gersdorf:

  • Czy odmienność płci jest warunkiem pozostawania we wspólnym pożyciu w rozumieniu art. 115 § 11 k.k.?
  • Jakiego rodzaju więzi charakteryzują stan wspólnego pożycia w rozumieniu art. 115 § 11 k.k.?

I Prezesa SN uzasadniała te pytania wskazując m.in., że w orzecznictwie sądów (nie tylko SN) nie ma spójności, nie ma jednego rozumienia pojęcia wspólnego pożycia.

Czy uchwały SN zamykają sprawę konkubinatów jednopłciowych?

 

Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Nowa uchwała jest ważna, podobnie jak ważna była ww. uchwała z 2012 roku dot. najmu. Nie wiadomo jednak, czy wystarczą te dwie – dobitne i płynące z samej góry – wypowiedzi, aby zniknęły wątpliwości co do wspólnego pożycia. Czy np. na gruncie ustaw o prawach pacjenta i o zawodzie lekarza i lekarza dentysty potrzebne będą osobne orzeczenia, bez których w szpitalach osoby w związkach jednopłciowych będą traktowane inaczej niż osoby w konkubinatach różnopłciowych? W Polsce nie ma prawa precedensowego – orzeczenia sądów, w tym Sądu Najwyższego, nie tworzą prawa. SN nie może nakazać np. lekarzom, żeby wspólne pożycie rozumieli od tej pory jako m.in. konkubinat jednopłciowy. Nie ma też gwarancji, że najnowsza uchwała SN wpłynie na pracę Policji i prokuratury – że status osoby najbliższej będą one przyznawać także konkubentom jednopłciowym. O tym, że sprawa może jeszcze nie być zamknięta, świadczy to, co działo się po ww. uchwale SN z 2012 roku: mówiła ona o wspólnym pożyciu, ale powoływano się na nią tylko w sprawach dot. najmu, a i to nie zawsze.

 

Wreszcie rzecz najważniejsza: przepisy dot. wspólnego pożycia odnoszą się do pojedynczych sytuacji, do tego niezbyt często występujących (ile osób jest przesłuchiwanych przez Policję w związku z czymś, co zrobili ich partnerka albo partner?). Konkubinat – pogardliwie zwany życiem "na kocią łapę" albo "na kartę rowerową" – daje bardzo nieliczne uprawnienia (inaczej niż małżeństwo, które daje nie tylko uprawnienia, ale też szereg korzyści i ułatwień) oraz nakłada wiele ww. ograniczeń (inna sprawa, że nie są one odczuwalne w codziennym życiu). Związki jednopłciowe od lat czekają na regulację ustawową – w formie związku partnerskiego, małżeńskiego albo innej. Konkubinat ani prawie-konkubinat – co oczywiste – nie są rozwiązaniami ich problemów ani odpowiedzią na ich potrzeby.