Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

Równy dostęp do in vitro to dostęp także dla par jednopłciowych i samotnych kobiet [APEL]

SPR przyłączyło się do apelu innych organizacji pozarządowych skierowanego do Ewy Kopacz ws. procedowanego w sejmie rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności (druk sejmowy nr 3245). Celem apelu jest wprowadzenie w projekcie zmian umożliwiających korzystanie z metody in vitro parom kobiet oraz kobietom samotnym.

Treść apelu (jeszcze jako szkic) jest dostępna TUTAJ.

Treść poprawek, o wprowadzenie których apelujemy, wraz z ich uzasadnieniem, jest dostępna TUTAJ. Poprawki przygotowała Kampania Przeciw Homofobii.

Komentarz

Leczenie niepłodności, w tym za pomocą metody in vitro, jest zaliczane w naszym kraju do "kwestii światopoglądowych" oraz "spraw kontrowersyjnych". Do tych samych kategorii zalicza się m.in. uregulowanie sytuacji prawnej związków jednopłciowych (np. przez wprowadzenie związków partnerskich) oraz inne inicjatywy służące ochronie osób LGBTQ (ochrona przed hate crimes, uregulowanie dostosowania płci biologicznej do płci psychicznej, ochrona przed dyskryminacją). Takim sprawom PO schodzi z drogi (chyba, poseł lub posłanka tego ugrupowania chce zbić kapitał polityczny na demonstrowaniu homofobii), blokując zajęcie się nimi przez sejm, podczas gdy PSL, PiS i jego "przystawki" są przeciw jakimkolwiek zmianom prawa w tym zakresie. Dobitnie pokazuje to kalendarium działań i zaniechań sejmu obecnej kadencji w zakresie związków partnerskich, z którym można zapoznać się tutaj: trwającego od wiosny 2012 roku pata przedłużyła ostatnio (26.05.2015) kolejna decyzja sejmu, że nie zajmie się projektem ustawy złożonym przez SLD. Innym przykładem takiego samego podejścia do "kwestii światopoglądowych" i "spraw kontrowersyjnych" jest historia podpisania i ratyfikacji Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej: otwarto ją do podpisu 11.05.2011, Polska podpisała ją 18.12.2012, a ratyfikowała dopiero 13.04.2015 (jako osiemnaste państwo-strona konwencji).

Okazuje się jednak, że można inaczej - zwłaszcza, gdy jest polityczna wola. Przykładem rządowy projekt ustawy o leczeniu niepłodności (druk sejmowy nr 3245). Do sejmu trafił 13.03.2015. Już 5 dni później skierowano go do I czytania, które odbyło się 09.04.2015. Głosami całego klubu PO (tym razem nie odezwała się rzekoma "frakcja konserwatywna"?) oraz całych klubów i kół PSL, SLD i TR projekt został obroniony przed wnioskiem PiS o odrzucenie w I czytaniu oraz trafił do sejmowej komisji zdrowia. Przeszkodą w zajęciu się tym projektem nie był brak ekspertyz ani opinii Biura Analiz Sejmowych, które przygotowano dopiero w 12.05.2015 i 21.05.2015. Błyskawicznie powołano też komisję nadzwyczajną, która  z miejsca rozpoczęła pracę nad projektem i sporządziła sprawozdanie (inaczej niż to miało miejsce np. w przypadku projektów nowelizacji kodeksu karnego, które mają chronić m.in. osoby LGBT przed hate crimes, gdzie prace podkomisji stałej najpierw nie mogły się rozpocząć, potem skład komisji się zdekompletował, a owocem 3 lat "prac" podkomisji nad projektem była jedna "dyskusja ogólna").

Wiele wskazuje na to, że projekt szybko przejdzie II czytanie; są też szanse, że zostanie uchwalony jeszcze w tej kadencji. Czy z poprawkami, o które apelujemy - to już mniej pewne. Media podały, że episkopat jest przeciwny projektowi, wiadomo też, że prezydent-elekt nie jest jego zwolennikiem (ustawę musiałby zatem podpisać Bronisław Komorowski). W internecie można też znaleźć "analizę na ten temat przygotowaną przez ks. prof. Ireneusza Wołoszczuka, sędziego Trybunału Arcybiskupiego w Strasburgu", w której stwierdzono, że "z zapisów projektu ustawy nie wynika, że cokolwiek miałoby stać na przeszkodzie, aby homoseksualny nieformalny związek lesbijski mógł skorzystać z dawcy nasienia lub otrzymać embrion od dawcy" (co autora analizy nie cieszy, a wręcz bardzo niepokoi).