Należymy do:

List SPR do Tomasza Lisa

Tomasz Lis (tomaszlis.natemat.pl)
Tomasz Lis (tomaszlis.natemat.pl)

Zamieszamy pełny tekst naszego listu do Tomasza Lisa, redaktora naczelnego "Newsweek Polska" oraz autora programu telewizyjnego "Tomasz Lis Na Żywo".

W liście wyrażamy nasze zaniepokojenie oraz sprzeciw wobec tego, aby jeden z najbardziej znanych i wpływowych dziennikarzy w Polsce oddawał głos takim homofobom jak Tomasz Terlikowski, ks. Dariusz Oko, Janusz Korwin-Mikke czy Wojciech Cejrowski.

Toruń, 22 listopada 2013 roku

 

Szanowny Pan

Tomasz Lis

Redakcja „Newsweek Polska”

ul. Domaniewska 52, 02-672 Warszawa

Telewizja Polska S.A.

ul. J. P. Woronicza 17, 00-999 Warszawa

 Szanowny Panie Redaktorze,

 

 

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" wyraża swoje zaniepokojenie i sprzeciw wobec niżej opisanych działań, podejmowanych przez Pana jako redaktora naczelnego tygodnika "Newsweek Polska" oraz autora programu telewizyjnego "Tomasz Lis na żywo".

 

Jako autor ww. programu odpowiada Pan nie tylko za dobór poruszanych tematów, ale także za dobór osób zapraszanych do programu. Wysoka oglądalność ww. programu powoduje, że wpływa Pan w sposób znaczący na opinię publiczną. Tym większa jest Pana odpowiedzialność za to, kogo zaprasza Pan do programu i komu oddaje Pan w ten sposób głos. Pierwotnie Stowarzyszenie sądziło, że formuła Pana programu telewizyjnego zakłada prezentację różnych stanowisk w danej sprawie oraz wymianę opinii i wyciąganie konstruktywnych wniosków. Można założyć, że podstawową cechą takiej formuły jest odpowiedni poziom merytoryczny dyskusji w studio, a także kompetencje, wiedza oraz doświadczenie osób zaproszonych do dyskusji. Tymczasem analiza tematów poruszanych w Pana programie oraz zaproszonych do niego osób wskazuje na zupełnie inny cel i inną formułę programu.

 

Do programu wyemitowanego 18 listopada br., poświęconego "mowie nienawiści, nacjonalizmowi i nietolerancji", zaproszono prof. Ireneusza Krzemińskiego, Krzysztofa Krauzego, Kazimierę Szczukę, ks. Kazimierza Sowę i Tomasza Terlikowskiego, czyli socjologa, reżysera, kulturoznawczynię, duchownego i "publicystę katolickiego". Tymczasem gwarancją merytorycznej dyskusji "o mowie nienawiści, nacjonalizmie i nietolerancji" byłoby zaproszenie osób zajmujących się zawodowo prawem, socjologią czy historią, ekspertek i ekspertów w tych dziedzinach. De facto tylko jedna z zaproszonych osób – socjolog prof. I. Krzemiński – mógł się merytorycznie wypowiadać w temacie programu, podczas gdy pozostałe wypowiadały swoje prywatne poglądy, co – przy wyraźnych różnicach tych poglądów – stanowiło jedynie gwarancję emocjonalnych wystąpień, a nie merytorycznego sporu.

 

Do programu wyemitowanego 21 października br., w którym zadano pytanie "Co sprzyja eskalacji zjawiska, jakim jest pedofilia?", zaproszono K. Szczukę i ks. Dariusza Oko, czyli kulturoznawczynię oraz duchownego. Tymczasem merytoryczną dyskusję o pedofilii i jej eskalacji mogłyby przeprowadzić jedynie osoby zajmujące się medycyną, w szczególności psychiatrią i seksuologią, a także psychologią i prawem. Ani K. Szczuka, ani ks. D. Oko nie zajmują się tymi zagadnieniami, natomiast znajdują się na przeciwnych biegunach światopoglądowych, co gwarantowało wysoką temperaturę sporu – przy braku jakichkolwiek wartości merytorycznych tego programu.

 

Podobnych zestawów zaproszonych do programu osób – które zamiast merytorycznej dyskusji zapewniają pozorną sensacyjność (a przez to atrakcyjność) programu było znacznie więcej, np.:

  • do programu z 25 marca br. (o granicach wolności słowa) zaprosił Pan Beatę Kempę, Agnieszkę Graff, Piotra Najsztuba i T. Terlikowskiego,
  • do programu z 25 lutego br. (o związkach partnerskich) zaprosił Pan Ilonę Łepkowską, Joannę Kluzik-Rostkowską, ks. D. Oko, Michała Piroga i o. Pawła Gużyńskiego,
  • do programu z 28 stycznia br. (o odrzuceniu przez sejm wszystkich projektów ustaw o związkach partnerskich) zaprosił Pan Stefana Niesiołowskiego, Andrzeja Derę, Ryszarda Kalisza i Andrzeja Rozenka,
  • do programu z 07 stycznia br. (o Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej) zaprosił Pan K. Szczukę i T. Terlikowskiego,
  • do programu z 12 listopada 2012 roku (o tzw. "marszu niepodległości" z 2012 roku) zaprosił Pan Tomasza Nałęcza, K. Szczukę, T. Terlikowskiego oraz Artura Zawiszę,
  • do programu z 22 października 2012 roku (o aborcji oraz zapłodnieniu in vitro) zaprosił Pan Joannę Senyszyn, Wandę Nowicką, B. Kempę, Jacka Żalka, Annę Dryjańską oraz Kaję Godek,
  • do programu z 10 września 2012 roku (o obraźliwej wypowiedzi Janusza Korwina-Mikke nt. paraolimpiady i osób w niej uczestniczących) zaprosił Pan J. Korwina-Mikke, Karolinę Korwin-Piotrowską oraz Krzysztofa Cegielskiego.

 

 

Dokonany przez Pana – w powyższych przypadkach – dobór zaproszonych, oparty na chęci zwiększenia oglądalności przez udział celebrytów w programie, a także rzekomą "kontrowersyjność" i radykalizm wypowiedzi, jest głęboko rozczarowujący. Jałowe, emocjonalne kłótnie, określane na wyrost mianem sporów światopoglądowych lub ideologicznych, nie wnoszą niczego wartościowego do dyskursu publicznego ani nie dostarczają Pana publiczności żadnej wartościowej wiedzy. To pusty zgiełk, który ma przesłonić prosty fakt: że zaproszone osoby nie wypowiadają się z pozycji wiedzy i kompetencji, ale emocji i przekonań (bardzo często sprzecznych z wiedzą i kompetencją).

 

Jednak największy sprzeciw Stowarzyszenia budzi to, że umożliwia Pan występy osobom, które w Pana programie i poza nim obrażają i poniżają całe grupy społeczne. Takimi osobami są T. Terlikowski, ks. D. Oko, J. Korwin-Mikke czy A. Zawisza. Bodaj najwyraźniejszym wspólnym rysem tych osób jest ich nieskrywana, wręcz ostentacyjna – a przy tym dogmatyczna – nienawiść do osób LGBTQ, w szczególności do osób homoseksualnych. T. Terlikowski kieruje portalem, który niemal codziennie publikuje kłamliwe, homofobiczne teksty – często autorstwa samego T. Terlikowskiego. Ks. D. Oko nie marnuje okazji, aby oskarżyć osoby homoseksualne o najnikczemniejsze czyny i zamiary; utożsamianie gejów z pedofilami to już dla niego reguła. J. Korwin-Mikke zasłynął m.in. podziałem na "złych" gejów i "dobrych" homosiów; z kolei A. Zawisza współtworzy "siłę, której boją się lewaki i pedały" i ostrzega przed "szarogęszącymi się pedałami".

 

Takim ludziom nie tylko pozwala Pan się wypowiadać w swoim programie, ale – zapraszając ich do niego – legitymizuje Pan ich słowa i poglądy. Dzięki temu nienawistne przekonania, pogarda i kłamliwe oskarżenia okazują się uprawnionym światopoglądem, który można prezentować na równi z innymi, dopuszczonymi w debacie publicznej. Okazuje się, że głos wykluczający innych z debaty, dehumanizujący ich, sam nie jest wykluczony, ale traktowany jako równorzędny głos w dyskusji. Że między homofobami pokroju ww. oraz osobami LGBTQ i działającymi na ich rzecz toczy się "spór", który można pokazać zainteresowanej publiczności w studio i przed telewizorami – choć jedna ze stron tego „sporu” posługuje się nienawiścią i kłamstwem, a druga argumentami, choć między tymi dwiema stronami nie ma żadnej równowagi, choć w rzeczywistości jest to taki sam "spór", jak między antysemitami a osobami narodowości żydowskiej. Postępując w ten sposób, umacnia Pan obecność homofobii w tzw. głównym nurcie, w efekcie czego opinia publiczna nie postrzega jej w takich kategoriach, jak rasizm, ksenofobia czy antysemityzm. Nawet jeśli Pana celem nigdy nie było propagowanie homofobii ani bagatelizowanie związanych z nią zagrożeń, to taki efekt nastąpił. Musimy też dodać, że zapraszanie przez Pana osób, które obnoszą się ze swoją homofobią, wyrządza wielką przykrość osobom LGBTQ.

 

Analogiczny sprzeciw i obawy wywołał w Stowarzyszeniu ostatni numer "Newsweek Polska", z okładką krzyczącą "WON Z PEDERASTAMI" oraz zamieszczonymi bardzo obszernymi fragmentami rozmowy przeprowadzonej z Wojciechem Cejrowskim w Radio Dla Ciebie. Jaki cel miały ta okładka i publikacja? Czy chodziło o umożliwienie – wszystkim tym, którzy nie słuchali rozmowy w radio – zapoznanie się z homofobiczną tyradą, z potokiem nienawiści, w którym doszukano się nawoływania do popełnienia przestępstwa i pochwalania przestępstwa? Czy W. Cejrowski jest postacią tak ważną i wpływową, żeby jego wypowiedź stała się tematem z okładki wysokonakładowego tygodnika opinii? Stowarzyszenie nie widzi w tych okładce i publikacji żadnej wartości, a jedynie (być może niezamierzoną) promocję homofobii oraz (jak najbardziej zamierzoną) chęć wywołania sensacji, przyciągnięcia uwagi, wywołania kontrowersji. To robienie draki dla zwiększenia sprzedaży – kosztem oddawania głosu krzykliwemu, pretensjonalnemu homofobowi.

 

13 listopada br., we wpisie na http://tomaszlis.natemat.pl, wskazał Pan „kto odpowiada za burdy oraz akty wandalizmu w Święto Niepodległości”. Stwierdził Pan przy tym m.in., że "odpowiedzialność ponosi część mediów. Te, które od lat szczują przeciw Ruskim, Komoruskim, »zboczeńcom« i antyPolakom. A także te, które zorganizowały kilkudniowy festiwal medialny cherubinkowi z »Tańca z gwiazdami« [Krzysztof Bosak] i facetowi z wąsikiem [A. Zawisza]. Niektórzy mają »przyjemność« zapraszać na rozmowę z cherubinkiem. Ja mam przyjemność cherubinka oraz faceta z wąsikiem nie zapraszać". Także przy innych okazjach, m.in. we "wstępniakach" w "Newsweek Polska", wskazywał Pan, że jego własne poglądy są bardzo odległe od tego, co mówią T. Terlikowski, ks. D. Oko, A. Zawisza, J. Korwin-Mikke czy W. Cejrowski. Dla Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności" jest niezrozumiałe, że mimo tego zaprasza Pan takie osoby do swojego programu czy publikuje ich wypowiedzi w kierowanym przez siebie tygodniku.

 

Podkreślając swoje obawy i sprzeciw wobec przyjętego przez Pana sposobu przyciągania uwagi i zainteresowania swoim programem i tygodnikiem, apelujemy do Pana o zmianę tego sposobu. Po wydarzeniach 11 listopada br. część środowiska dziennikarskiego (począwszy od Elizy Michalik) publicznie zadeklarowała, że nie będzie zapraszać do swoich programów czy na swoje łamy osób z tzw. "ruchu narodowego". Z kolei działaczki Fundacji MaMa odmówiły udziału w audycji o wychowaniu patriotycznym w Radio TOK FM, do której zaproszono M. Terlikowską - wskazując, że nie rozumieją klucza, według którego ją zaproszono. Mamy szczerą nadzieję, że są to pierwsze oznaki odejścia od metody "kontrowersja przede wszystkim", od sposobu "kłótnia w studio gwarantuje oglądalność". Wzywamy, aby i Pan porzucił tę metodę i ten sposób działania – w tym przestał umożliwiać publiczne zabranie głosu osobom, które posługują się nienawiścią, pogardą i kłamstwem.

 

Z poważaniem

 

/-/ Aldona Lewandowska

osoba wchodząca w skład zarządu

 

/-/ Monika Dąbrowska

osoba wchodząca w skład zarządu

Tomasz Lis - list od SPR (22.11.2013).pd
Adobe Acrobat Document 2.4 MB