Należymy do:

SPR oburzone zachowaniem senatorów PiS

"Absurd", "skandal" i "kuriozalny" napisało o wyroku sądu I instancji, skazującym radnego powiatowego PiS, dziewięciu senatorów tej partii - w oświadczeniu złożonym podczas posiedzenia Senatu RP. Pobyt (dla części z nich już drugą kadencję) w "izbie refleksji i zadumy" najpierw dał im mozliwość zadumania się nad wyrokiem skazującym radnego za groźby pod adresem osób uczestniczących w kieleckim antyhomofobicznym Marszu Milczenia w 2010 roku, a następnie - do refleksji, że ten wyrok "po prostu zagraża demokracji".

Poszło o sprawę Mirosława G. (tak jest przedstawiany w mediach, choć połączenie tych danych z jego - ujawnioną przecież - funkcją publiczną pozwala bez trudu odnaleźć informacje o nim w internecie), kieleckiego radnego powiatowego,. Na początku kwietnia br. radny został skazany za kierowanie - wspólnie i w porozumieniu z siedmioma innymi osobami - gróźb pod adresem osób, które 16 maja 2010 roku przeszły w pierwszym Marszu Milczenia w Kielcach. Prasa relacjonowała, że skandowano m.in.: "Dobry gej - martwy gej", "Jak złapiemy - połamiemy", "Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna", "Lesby, geje, cała Polska z was się śmieje" oraz "Wypierdalać". Radny przedstawiał w mediach różne wersje wydarzeń: a to, że znalazł się tam przypadkowo, to znów, że "bliżej mu" do krzyczących "Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna" niż do uczestniczących w Marszu Milczenia. Chciał nawet zapytać podczas sesji rady powiatu, ile kosztowało odwiezienie przez Policję osób uczestniczących w Marszu Milczenia do domów. Tymczasem to radnego poproszono do kasy: Sąd Rejonowy w Kielcach wycenił jego udział w sprawie na 4 500 zł grzywny. Senatorów PiS zaniepokoiło coś jeszcze: prawomocny wyrok w tej sprawie oznacza, że Mirosław G. straci mandat radnego.

Oświadczenie dziewiątki senatorów Prawa i Sprawiedliwości - w tym Bogdana Pęka i Jana Marii Jackowskiego - pochodzi z 20 czerwca br. i jest dostępne na stronie internetowej senatu, a także poniżej.

Oświadczenie senatorów PiS.pdf
Adobe Acrobat Document 153.4 KB

Oświadczenie z jednej strony wykpiwa i podważa nieprawomocny wyrok, a z drugiej jest apelem do Prokuratora Generalnego i Rzeczniczki Praw Obywatelskich o "przyjrzenie się sprawie" i refleksję "nad tym, czym zajmują się dziś prokuratury i sądy Rzeczypospolitej za pieniądze podatników". Oba organy odpowiedziały już na oświadczenie senatorów PiS (odpowiedź RPO; odpowiedź PG).

 

Samych siebie senatorowie PiS przeszli stwierdzając, że agresja słowna w czasie zgromadzeń publicznych "jest czymś może i nagannym, ale przecież naturalnym" oraz że "jeśli nie dochodzi do fizycznej agresji, (…) to represja karna nie ma żadnych podstaw". Nieźle, jak na senatorów należących do klubu parlementarnego partii, której popularność przyniosły hasła twardej walki z przestępczością i zaostrzania kar, stawiane w opozycji do "miękkich" rządów innych partii, "liberalnego" prawa karnego, bojaźliwości sądów.

 

Postępowanie senatorów PiS skłoniło SPR do wystąpienia do Bogdana Borusewicza - marszałka senatu - z prośbą o skierowanie tej sprawy do Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. Szczegółowe uzasadnienie tej prośby zawiera poniższe pismo.

List do Bogdana Borusewicza (12.08.2013)
Adobe Acrobat Document 2.5 MB