Należymy do:

Apel do ministra Gowina, aby porzucił homofobiczną retorykę

Zabierając dwa dni temu głos nt. konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej, która czeka na podpisanie przez Polskę, minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin, powiedział nieprawdziwe rzeczy o tej konwencji oraz dał wyraz swojej homofobii.

SPR wysłało do ministra apel, aby wycofał się ze swoich wypowiedzi i porzucił homofobiczną retorykę.

Przytaczamy fragment wywiadu, którego J. Gowin udzielił 15 kwietnia br. Jackowi Nizinkiewiczowi z portalu onet.pl.

 

- (...) Dlaczego sprzeciwia się pan podpisaniu konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

- Stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości będzie jednoznacznie przeciwne podpisaniu i ratyfikacji konwencji Rady Europy. To konwencja służąca zwalczaniu tradycyjnego modelu rodziny i promowaniu związków homoseksualnych. Jest to ewidentnie sprzeczne z polską konstytucją, trudno więc, bym takie rozwiązania popierał. (...)

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania, zadeklarowała w Radiu TOK FM, że Polska podpisze konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczeniu przemocy wobec kobiet.

Zobaczymy. Decyzja w tej sprawie należy do rządu, a później do parlamentu. Ja swojego stanowiska nie zmienię. Konwencja Rady Europy jest sprzeczna z polską Konstytucją. Art. 18 Konstytucji RP mówi: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej." Z kolei art. 12 , pkt. 4 konwencji RE orzeka: "Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn." Konwencja Rady Europy wyraźnie zobowiązuje więc do promowania wzorców kwestionujących małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i do wychowywania dzieci w przekonaniu, że związki homoseksualne są równorzędne ze związkami heteroseksualnymi.
- A pan jako polityk o przekonaniach konserwatywnych nie może zgodzić się na promocję związków homoseksualnych i feminizmu w Polsce?
- Jako minister sprawiedliwości stoję na straży Konstytucji RP. A jako człowiek kierujący się zdrowym rozsądkiem nie dam się przekonać, że jeśli zacznie pan pełnić określone role społeczne, to stanie się pan kobietą…

- Będzie pan namawiał premiera Tuska do niepodpisywania konwencji?
- Tak. Wiele państw Unii Europejskiej jej nie podpisało – wśród nich tak liberalne państwa jak Holandia i Belgia. A nie ratyfikował konwencji żaden kraj. To chyba dużo mówi o jej naturze.

(...)

- Czy ja dobrze rozumiem? Wg pana podpisanie i ratyfikacja konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, otwiera w Polsce furtkę środowiskom feministycznym i związkom partnerskim?
- Tak. Podpisanie i ratyfikacja konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, otwiera w Polsce furtkę środowiskom feministycznym i związkom partnerskim rozumianym jako związki homoseksualne. Co gorsze, podpisanie konwencji RE zobowiązywałoby Polskę do promowania postaw homoseksualnych i aktywnego zwalczania poglądu, że małżeństwo, to jest związek kobiety i mężczyzny, a przecież taki pogląd jest wpisany w polską konstytucję.
- A pan, ze swoimi prawicowymi poglądami, na to się nie godzi?
- Nie z poglądami prawicowymi, tylko zdroworozsądkowymi. Ponadto, jako minister sprawiedliwości, stoję na straży przestrzegania w Polsce Konstytucji RP i prawa. Podpisanie konwencji nakazywałoby naszemu państwo działania niezgodne z ustawą zasadniczą. Jako poseł będę głosował przeciwko konwencji. Nie chcę, żeby w Polska była przymuszana do promocji homoseksualizmu. 

Wobec przytoczonych wypowiedzi SPR skierowało do ministra sprawiedliwości poniższy apel.

Toruń, 17 kwietnia 2012 roku

 

Szanowny Pan Jarosław Gowin

Minister Sprawiedliwości
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

 

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" stanowczo protestuje przeciw Pana wypowiedziom dotyczącym homoseksualności, które znalazły się w wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka Nizinkiewicza (publikacja: 15 kwietnia 2012 roku, www.onet.pl).

 

Pana zawarte w przedmiotowym wywiadzie stanowisko w sprawie Konwencji Rady Europy z 11 maja 2011 roku w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest nie tylko wewnętrznie sprzeczne (z jednej strony twierdzi Pan, że konwencja ta służy "zwalczaniu tradycyjnego modelu rodziny" a z drugiej utrzymuje Pan, że "nie ma czegoś takiego jak »tradycyjna rola kobiety«. W każdym związku małżeńskim indywidualnie ustalana jest rola kobiety i mężczyzny") ale też całkowicie bezpodstawne. Twierdzi Pan, że celem konwencji jest "promowanie związków homoseksualnych", że "wyraźnie" zobowiązuje ona "do promowania wzorców kwestionujących małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i do wychowywania dzieci w przekonaniu, że związki homoseksualne są równorzędne ze związkami heteroseksualnymi" oraz że zobowiązałaby ona nasz kraj do "promowania postaw homoseksualnych i aktywnego zwalczania poglądu, że małżeństwo, to jest związek kobiety i mężczyzny". Przedmiotowa konwencja oczywiście nie nakłada opisanych przez Pana "zobowiązań" na zawierające ją państwa. Jej istotne zapisy nie ograniczają się też do postulatu ścigania gwałtu z urzędu, ale mają nakłaniać państwa do zmiany świadomości społecznej, do złamania kulturowego stereotypu podmiotowości mężczyzn i przedmiotowości kobiet – tego dotyczy m.in. powołany przez Pana fragment art. 12 konwencji. To właśnie ten stereotyp – przypisujący kobietom rolę niższą, usługową, służebną wobec mężczyzn – jest powodem traktowania kobiet jak własności mężczyzn. To ten stereotyp, świetnie funkcjonujący także w Polsce, odpowiada za zjawisko przemocy wobec kobiet i przemocy domowej – stosowanej niemal wyłącznie przez mężczyzn i przede wszystkim przeciw kobietom. Nie ma innego zasadnego wyjaśnienia ani dla skali przemocy domowej ani dla stałego od lat podziału na sprawców-mężczyzn (w 2011 roku na 71 914 sprawców przemocy domowej blisko 95% stanowili mężczyźni; dane za www.statystyka.policja.pl) oraz pokrzywdzone-kobiety (w 2011 roku na 113 546 osób pokrzywdzonych przemocą domową 62% stanowiły kobiety – mężczyźni stanowili 9%). Takiego stanu rzeczy nie zmienią proponowane zmiany trybu ścigania zgwałcenia z wnioskowego na oficjalne. Choć propozycje te zasługują na poparcie, to są próbą leczenia zaledwie jednego z objawów choroby – nie dotykają natomiast jej przyczyn.

 

Nasz szczególny niepokój wzbudziło uzasadnienie Pana stanowiska w przedmiotowej sprawie – oparte niemal wyłącznie na homofobicznej retoryce oporu przed rzekomą "promocją homoseksualizmu", przeciwstawiające temu fikcyjnemu zjawisku podejście jakoby zdroworozsądkowe i konstytucyjne. Z zakłopotaniem i zażenowaniem podchodzimy do ujawniania przez Pana "prawdziwych" celów w/w konwencji. Niepokoi nas zarówno to, że minister sprawiedliwości naszego kraju lansuje nieprawdziwe i niepoważne twierdzenia o w/w konwencji, jak również to, że powtarza on i utrwala w świadomości społecznej absurdalne, kłamliwe tezy o "promowaniu homoseksualizmu". Przypominamy, że "promować" nie można żadnej orientacji seksualnej (w tym homoseksualności) oraz że "promować" nie można ani "postaw homoseksualnych" (także dlatego, że one nie istnieją; nie istnieją też "postawy heteroseksualne" ani "postawy biseksualne") ani "związków homoseksualnych" (m.in. dlatego, że orientacja seksualna jest cechą ludzi a nie związków ludzi – sformułowanie "związek homoseksualny" jest błędem językowym). Trudno też przejść obojętnie nad Pana twierdzeniem kwestionującym równorzędność "związków homoseksualnych" i "związków heteroseksualnych". Na płaszczyźnie czysto ludzkiej jest to stwierdzenie po prostu podłe, uznające związki osób tej samej płci (przy czym – czego chyba Pan nie dostrzega – nie muszą to być osoby homoseksualne) za poślednie, gorsze od związków osób różnej płci (które – czego chyba również Pan nie dostrzega – nie muszą być heteroseksualne), a zatem deprecjonujące m.in. wzajemną miłość, przywiązanie, lojalność czy wierność wyłącznie ze względu na orientację seksualną danej osoby. Na płaszczyźnie polskiego prawa jest to stwierdzenie równie fachowe i kompetentne, co Pana wypowiedź o "legalizacji związków homoseksualnych": nasze prawo nie zna "związków homoseksualnych" (ani heteroseksualnych czy biseksualnych), ani nie uznaje ich za nielegalne (co jest warunkiem koniecznym legalizacji); nasze prawo po prostu nie dostrzega, aby istniały inne związki, niż między kobietami a mężczyznami.

 

Apelujemy do Pana, aby wycofał się Pan z powyższych wypowiedzi i unikał Pan homofobicznej retoryki. Nie tylko przynosi ona ujmę Panu i piastowanemu przez Pana urzędowi, ale nie ma żadnego związku ze sprawiedliwością.

 

Z poważaniem

(-) Przemysław Szczepłocki

(-) Karolina Orcholska

MS - apel-protest po wywiadzie - smaller
JPG Image 250.2 KB

Abstrahując od powyższego: w wywiadzie, którego udzielił, J. Gowin "rozminął się z prawdą" w jeszcze jednym zakresie: jedno państwo nie tylko ją podpisało ale i ratyfikowało - dwa miesięce temu. Tym państwem jest Turcja. Parafrazując J. Gowina - to chyba dużo mówi o naturze konwencji, że jako pierwsze ratyfikowało ją właśnie państwo muzułmańskie.