Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

Radom: jest wyrok za Żywą Bibliotekę

2000 złotych na Stowarzyszenie "Nadzieja", warunkowe umorzenie postępowania na 2 lata i pokrycie części kosztów postępowania - to konsekwencje nazwania homoseksualności "dewiacją" przez radomskiego radnego Sławomira Adamca. Wyrok ogłoszono 10 listopada. Drugi oskarżony został uniewinniony.

  Podczas rozprawy, która odbyła się 03 listopada (sąd o 7 dni odroczył wydanie wyroku, bo uznał, że sprawa jest zawiła), obrońcy oskarżonych - S. Adamca i Ryszarda Fałka (zastępcy prezydenta miasta Radomia) - przekonywali, że ich klienci korzystali jedynie z wolności wypowiedzi oraz wypowiadali swoje opinie i oceny. Dla przypomnienia - tymi opiniami i ocenami były następujące wypowiedzi oskarżonych w mediach: homoseksualność można "promować" oraz "propagować" (S. Adamiec), udostępnienie w ramach tzw. Żywej Biblioteki osoby homoseksualnej obok księdza oraz matki dziecka z niepełną sprawnością jest "skandalem edukacyjnym" (S. Adamiec), wyłącznie ze względu na udział w niej osoby homoseksualnej przygotowywana Żywa Biblioteka jest "pseudo >>projektem edukacyjnym<<" (S. Adamiec), homoseksualność jest "dewiacją" (S. Adamiec), homoseksualność jest "innym widzeniem świata" oraz "przekazem", który można "propagować" (R. Fałek), homoseksualność jest "modelem zachowania", który można "propagować" i który nie jest "w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyje" (R. Fałek). Z uwagi na to, że wszystkie wypowiedzi oskarżonych padły w mediach, zostali oni oskarżeni o zniesławienie osób homoseksualnych za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 kodeksu karnego). Prywatny akt oskarżenia złożył Przemek Szczepłocki z SPR.

Zanim doszło do rozpoznania sprawy, jeden z dwóch obrońców S. Adamca, adw. Michał Pratowski (drugi z obrońców S. Adamca był nieobecny), złożył wniosek o umorzenie postępowania. Twierdził w nim, że występują równocześnie aż trzy przesłanki, aby sąd tak postąpił, w tym brak tzw. legitymacji procesowej oskarżyciela prywatnego (innymi słowy: P. Szczepłocki nie mógł złożyć aktu oskarżenia). Sąd zarządził półgodzinną przerwę na rozpatrzenie wniosku obrony, po której ogłosił, że uznaje wniosek w całości za bezpodstawny i przystąpił do rozpoznania sprawy.

W złożonym podczas rozprawy oświadczeniu R. Fałek stwierdził, że od 20 lat jest osobą publiczną i zdarza mu się znaleźć w sytuacjach, do których jest mniej lub bardziej przygotowany; oskarżony wskazał, że wycofał się ze swoich słów, w których nazwał homoseksualność "postawą dewiacyjną" zaraz po tym, jak przedstawiono mu stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia nt. homoseksualności (zrobiło to SPR), skutkiem czego było oświadczenie R. Fałka opublikowane przez Gminę Miasto Radom w radomskiej "Gazecie Wyborczej" (wobec powyższego akt oskarżenia przeciw R. Fałkowi nie objął cofniętych przez niego słów). W swoim oświadczeniu podczas rozprawy S. Adamiec stwierdził, że nie obraził nikogo personalnie, a o Żywej Bibliotece wypowiadał się jako radny, wykonując swój mandat. Obaj oskarżeni odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Adw. M. Pratowski utrzymywał też, że jego klient nie stwierdził, że homoseksualność jest dewiacją i dopytywał, w której wypowiedzi S. Adamca znajduje się takie zdanie (chodziło o zdanie "Żywa biblioteka" to po prostu kolejny pretekst do propagowania dewiacji?, które padło w liście S. Adamca opublikowanym przez media; z kontekstu, w którym umieszczone było zdanie jednoznacznie wynikało, że słowo ?dewiacja? odnosi się do homoseksualności). Dodał, że ograniczenie wolności słowa, a jakiej korzysta jego klient, oznaczałoby powrót do systemu totalitarnego.
W toku rozprawy przeprowadzono też dowody wskazane w akcie oskarżenia (dowody z dokumentów) jak również przesłuchano P. Szczepłockiego. Sąd oddalił natomiast nowe wnioski dowodowe oskarżenia dotyczące przesłuchania świadków.

10 listopada sąd wydał wyrok, w którym uznał Ryszarda Fałka za niewinnego, natomiast wobec Sławomira Adamca orzekł warunkowe umorzenie postępowania karnego na dwuletni okres próby, zobowiązał oskarżonego do zapłaty 2000 złotych na radomskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niewidomym i Niedowidzącym "Nadzieja" oraz do pokrycia części kosztów postępowania sądowego. Podając ustnie najważniejsze powody wyroku sąd wskazał, że wszystkie wypowiedzi oskarżonych uznał za opinie i oceny, a nie za wypowiedzi o faktach (tylko nieprawdziwa wypowiedź o faktach stanowi zniesławienie); wyjątkiem było określenie homoseksualności mianem "dewiacji" przez S. Adamca. Sąd uznał, że jest to naruszenie art. 212 § 1 kk i że do takich wypowiedzi nie może dochodzić w debacie publicznej. Biorąc pod uwagę wcześniejszą niekaralność S. Adamca oraz to, że - w ocenie sądu - zarówno wina jak i społeczna szkodliwość czynu nie były znaczne, sąd postanowił o warunkowym umorzeniu postępowania na maksymalny okres dopuszczony przez prawo, tj. 2 lata. W okresie tym, zwanym okresem próby, S. Adamiec podlega obowiązkom i ograniczeniom nałożonym na niego przez sąd i prawo -  jeśli je naruszy, postępowanie zostanie podjęte i grozić mu będzie "prawdziwe" skazanie.

SPR przeanalizuje uzasadnienie wyroku (P. Szczepłocki już o nie wystąpił) i zdecyduje, czy składać apelację. Niezależnie od tego, SPR rozważy wytoczenie powództwa cywilnego przeciw S. Adamcowi i R. Fałkowi. Należy ponadto wskazać, że przedmiotowa sprawa pokazuje wybiórczą i nierówną ochronę przed przestępstwami z nienawiści, w tym mową nienawiści, zapewnianą przez polskie prawo. Gdyby wypowiedzi oskarżonych dotyczyły np. osób narodowości ukraińskiej, pochodzących z Afryki albo niewierzących, sprawą z urzędu zajmowałyby się Policja i prokuratura ? nie trzeba byłoby ani wnosić prywatnego aktu oskarżenia, ani ponosić związanych z tym kosztów, ani jeździć do sądu na posiedzenia i rozprawy, ani prowadzić korespondencji w tej sprawie. Inne byłoby też zagrożenie karą i - przypuszczalnie - inne byłoby podejście sądu do sprawy.