Należymy do:

Oświadczenie SPR w sprawie prof. A. Nalaskowskiego

 

 

 

 

24. lipca 2011

OŚWIADCZENIE

Odnosząc się do opublikowanych przez "Gazetę Pomorską", "Gazetę Wyborczą Toruń", "Nowości" (dwukrotnie - 21 i 22 lipca), Radio GRA oraz fronda.pl (przedrukowanych m.in. przez www.rodzinakatolicka.pl) wypowiedzi prof. Aleksandra Nalaskowskiego dotyczących pism skierowanych w sprawie jego komentarza z 09 czerwca 2011 roku dla fronda.pl do:

  • Rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika,
  • Rektora Wyższej Szkoły Informatyki i Edukacji Towarzystwa Wiedzy Powszechnej
  • Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk,
  • Rzeczniczki Praw Obywatelskich,

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" składa poniższe oświadczenie.

Analizując ostatnie wypowiedzi prof. Aleksandra Nalaskowskiego trudno nam oprzeć się wrażeniu, że usiłuje on - na wszystkie możliwe sposoby - zbagatelizować swoją wypowiedź dla fronda.pl z 09 czerwca oraz jej wydźwięk i znaczenie, w tym m.in.:

  • mówi o "braku autoryzacji" tej wypowiedzi,
  • mówi o "skrócie myślowym", którego użył w wypowiedzi,
  • zaznacza, że wygłosił "prywatny pogląd",
  • mówi o "rozgraniczeniu" prywatnych poglądów od swojej funkcji lub tytułu naukowego,
  • wskazuje na wyniki własnego badania nt. stosunku ludzi do homoseksualności jako uzasadnienie dla swojego "prywatnego poglądu",
  • podkreśla, że "homoseksualizmem" nie zajmuje się zawodowo,
  • mówi o swoim "nieuctwie" a zarazem zaznacza, że nie zna badań, które "jednoznacznie rozstrzygają", że homoseksualność to choroba,
  • zarzuca, że w 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia podjęła ws. homoseksualności decyzję "polityczną, ideologiczną i uznaniową", a nie naukową, i że - w związku z tym - miał prawo "ideologicznie" wypowiedzieć się nt. homoseksualności,
  • odmawia sobie "mocy sprawczej" i możliwości kształtowania opinii ludzi,
  • a nadto sugeruje interesowność działań Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności" i przedstawia się jako ofiara "nagonki", która - pomimo zasług dla UMK - dostała "strzał w plecy"

Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" postanowiło odnieść się do tych wypowiedzi prof. A. Nalaskowskiego:

Brak wniosku o autoryzację

W "Gazecie Wyborczej Toruń", "Gazecie Pomorskiej" oraz Radio GRA prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził, że nie autoryzował swojej wypowiedzi dla fronda.pl. Zdaje się przy tym zapominać, o art. 14 ust. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 roku – Prawo prasowe (Dz. U. z 1984 roku, Nr 5, poz. 24 z późn. zm.), zgodnie z którym "dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była uprzednio publikowana". To, że prof. A. Nalaskowski nie wnosił o autoryzację swojej wypowiedzi, było jego decyzją. Przedstawianie braku wniosku o autoryzację - jako okoliczności uwalniającej od odpowiedzialności lub redukującej odpowiedzialność za opublikowaną wypowiedź jest zatem nietrafne.

Brak wniosku o sprostowanie

W "Nowościach" prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził, że wypowiedział się  "prywatnie, jako profesor, a nie dziekan. W żadnym wypadku nie reprezentowałem uniwersytetu, bo nie mam do tego prawa". W "Gazecie Pomorskiej" prof. A. Nalaskowski stwierdził, że w swojej wypowiedzi użył "pewnego skrótu", z kolei w Radio GRA stwierdził, że "doszło do jakiegoś skrótu myślowego". Każda z tych wypowiedzi wydaje się świadczyć, że – zdaniem prof. A. Nalaskowskiego – został on opacznie zrozumiany przez redakcję fronda.pl, że opublikowano rzeczy, które nie były zgodne z tym, co powiedział lub chciał powiedzieć. Tym dziwniejsze jest, że – jak się wydaje – prof. A. Nalaskowski nie wnosił o sprostowanie (art. 31 i nast. Prawa prasowego) przypisanej mu wypowiedzi ani tego, że wypowiedź tę przypisano mu jako dziekanowi UMK, a sprawę zaczął wyjaśniać w mediach dopiero półtora miesiąca po publikacji wypowiedzi przez fronda.pl.

"przyklejanie tytułu czy funkcji do poglądów"

W "Gazecie Wyborczej" prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził, że wyciąganie wniosku o tym, że jego wypowiedź jest wspierana jego autorytetem naukowca, to "bardzo siłowe przyklejanie tytułu czy funkcji do poglądów". Prof. A. Nalaskowski dodał, że "rozgranicza" swoją funkcję na uczelni od swoich poglądów, które mają charakter "prywatny" – "a jak ktoś nie rozgranicza, to jest jego problem". Podobne stanowisko prof. A. Nalaskowski przekazał "Nowościom". Tymczasem w ciągu ostatnich trzech lat prof. A. Nalaskowski co najmniej czterokrotnie wypowiedział się w mediach odnośnie homoseksualności - w każdym z tych przypadków zaznaczano, że jest profesorem, pedagogiem lub dziekanem UMK.
W sierpniu 2008 roku - dla internetowego serwisu "Rzeczpospolitej" (www.rp.pl) - prof. A. Nalaskowski skomentował uchwałę Zgromadzenia Generalnego Kalifornii ustanawiającą 22 maja "Dniem Geja" (w rzeczywistości chodziło o Dzień Harvey’a Milka). Wypowiedź prof. A. Nalaskowskiego w brzmieniu: "To pomysł głupi i absurdalny. Jestem przekonany, że ta ustawa obróci się przeciwko społeczeństwu kalifornijskiemu, a ponieważ Kalifornia odgrywa dużą rolę w świecie - także przeciw światu" została opatrzona podpisem "polski pedagog prof. Aleksander Nalaskowski z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu".
W listopadzie 2008 roku - w informacji dziennika "POLSKA" – zamieszczono komentarz prof. A. Nalaskowskiego odnośnie wydania w Polsce książki dla dzieci "Z Tango jest nas troje" ("And Tango Makes Three") o dwóch pingwinach (samcach) wspólnie wychowujących młode. W materiale prasowym brzmiało to: "prof. Aleksander Nalaskowski, pedagog z Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu, jest oburzony: "To przypomina zepsucie z czasów starożytnego Rzymu - mówi.".
W maju 2009 roku - dla Katolickiej Agencji Informacyjnej - prof. A. Nalaskowski skomentował propozycję szkoleń antyhomofobicznych dla nauczycieli i nauczycielek. Stwierdził wówczas m.in.: "jest to dla mnie ukrytym szukaniem rynku zbytu na usługi homoseksualne dorosłych wśród dzieci. Nie jest to żadna "kampania przeciw homofobii", tylko pokazywanie, że "gej jest OK". Jest to PR, który ma przekonać, że warto być gejem. Jest to prześladowanie zdrowej większości społecznej." W depeszy KAI, przedrukowanej m.in. przez www.piotrskarga.pl, http://info.wiara.pl, www.parafie.zgora.eu, http://christianitas.pl oraz www.krucjata.org.pl, został przedstawiony jako "profesor" oraz "pedagog z UMK".
We wrześniu 2010 roku - również dla KAI - prof. A. Nalaskowski skomentował wywiad Elżbiety Radziszewskiej dla "Gościa Niedzielnego", w którym twierdziła ona, że katolicka szkoła może odmówić zatrudnienia ujawnionej lesbijki (tłem wypowiedzi były prace nad ustawą o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania). Depesza KAI zawiera następujący fragment: "Akceptacja, pochwała homoseksualizmu jest ewidentnie niezgodna ze światopoglądem katolickim - przypomina. Wprawdzie Kościół nie potępia osób homoseksualnych a czyny homoseksualne, jednak, jak zaznacza prof. Nalaskowski "szkoła to nie Kościół". Szkoła oddziałuje wychowawczo na bezbronne dziecko, dlatego wymagania wobec personelu, nauczycieli, powinny być ostrzejsze - podkreślił. – O ile człowiek w kościele jest sam z Panem Bogiem i rozstrzyga w swoim sumieniu pewne rzeczy, tak w szkole jest predysponowany do oddziaływania na drugiego człowieka. Dlatego dyrektor musi zadbać o to, by uniknąć niebezpieczeństw". W depeszy KAI, dostępnej m.in. w serwisie www.deon.pl, prof. A. Nalaskowski został podpisany jako "dziekan Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu".

Trudno uznać, żeby w przytoczonych przypadkach doszło do "rozgraniczenia" osoby autora wypowiedzi od tego, że jest on profesorem, pedagogiem i dziekanem. Można też wątpić, czy media i opinia publiczna byłyby zainteresowane prywatną opinią pana Aleksandra Nalaskowskiego; przypuszczalnie opinia ta była dla nich interesująca wyłącznie lub właśnie dlatego, że nie dokonano "rozgraniczenia", że powiązano ją z tytułem naukowym, profesją czy funkcją na uczelni. Co więcej, z treści powołanych wyżej materiałów prasowych nie sposób wnosić, aby prof. A. Nalaskowski podjął skuteczne starania o "rozgraniczenie" swoich prywatnych poglądów od tytułu naukowego, profesji czy funkcji na uczelni.

Jedyny znany Stowarzyszeniu "Pracownia Różnorodności" przypadek "rozgraniczenia" poglądów prof. A. Nalaskowskiego nt. homoseksualności od jego tytułu naukowego, profesji czy funkcji na uczelni miał miejsce w felietonie "Norma i choroba" z maja 2006 roku, który ukazał się w "Nowościach". W felietonie tym prof. A. Nalaskowski napisał "Eufemistyczne nazywanie nienormalności "kochaniem inaczej", "wyborem płci" czy też "mniejszością seksualną" jest niczym innym, jak rozmywaniem normalnego pojmowania kochania, płci i mniejszości. Homoseksualizm dla mnie jest chorobą, jest nieszczęściem tego, który choruje. Jest nienormalnością. Jak złamana noga, którą trzeba poskładać i wyleczyć. Nie zdarzyło mi się skrzywdzić homoseksualisty ani też dyskryminować. To wynika z współczucia dla choroby. Ale też nikt nie ma prawa mnie zmuszać, abym oglądał parady w stylu "jak fajnie być chorym", czy pozwalał na szkolne akcje "chodźcie chorować z nami!". Nikt też nie ma prawa od nikogo wymagać, aby pokochał nienormalność. Bo na końcu takiej miłości czai się świat, w którym wszystko jest normalne i dozwolone". Przedmiotowy felieton nie wskazywał ani tytułu naukowego, ani profesji ani funkcji na uczelni, jakie posiada jego autor. Z drugiej strony wypada wskazać, że prof. A. Nalaskowski jest felietonistą "Nowości" co najmniej od października 2005 roku (do chwili obecnej; felietony ukazują się co tydzień), nie jest też osobą w Toruniu całkowicie nieznaną.
Prof. A. Nalaskowski stwierdził w "Nowościach", że redakcja fronda.pl na piśmie przeprosiła go za opatrzenie jego wypowiedzi podpisem "dziekan". Z kolei na łamach fronda.pl prof. A. Nalaskowski napisał "Wprawdzie redakcja w podpisie wypowiedzi ujawniła, że jestem profesorem zwyczajnym pedagogiki i dziekanem Wydziału nauk Pedagogicznych to średnio nawet rozgarnięty czytelnik wie, że o ile profesura i owszem może u odbiorców zmieniać odczytanie takiej opinii, to pełnienie funkcji dziekana zupełnie nie ma na to wpływu. Dziekani nie są bowiem od ferowania ocen o życiu społecznym lecz od najszerzej pojętego administrowania wydziałami". Ostatecznie nie wiadomo, kto dokonuje "bardzo siłowego przyklejania tytułu czy funkcji do poglądów" – redakcja fronda.pl, "Gazeta Wyborcza Toruń" czy Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności".

"Wypowiedź dotyczyła sondażu" contra "Tematu homoseksualizmu na swoich wykładach w ogóle nie poruszam"
W "Gazecie Pomorskiej" prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził: "Wypowiedź dotyczyła sondażu, który był przeprowadzany wśród rodziców. To większość z badanych uznała homoseksualizm za chorobę". W wywiadzie dla "Nowości" z 22 lipca prof. A. Nalaskowski nawiązał do kwestii w/w sondażu mówiąc: "Cztery lata temu robiłem badania i okazało się, że 71 procent osób uważa, że homoseksualizm jest chorobą. Powiedziałem więc to, co myśli większość. Dlaczego nie mam prawa być jedną z grona tych 71 procent osób?" Wątek sondażu lub badań autorstwa prof. A. Nalaskowskiego został najobszerniej przedstawiony w tekście na łamach fronda.pl. Prof. A. Nalaskowski wyjaśnia tam m.in.: "W październiku 2007 roku odbyła się w Sali Kolumnowej sejmu konferencja, podczas której wygłosiłem referat "Warunki dialogu o bezpieczeństwie w polskiej szkole". Zanim przystąpiłem do pisania wystąpienia (które potem było bodaj gdzieś publikowane) wykonałem sondaż na grupie ok. 130 rodziców dotyczący różnych aspektów homoseksualizmu w szkole. Z badań dowiedziałem się, że ponad 70% rodziców uznaje homoseksualizm za chorobę. Dlaczego, mimo posiadanych tytułów naukowych, nie mógłbym być jednym z nich? A jaki mam obowiązek wiedzieć, że WHO zmieniło poglądy jeśli problematyka ta nie leży w sferze moich naukowych zainteresowań"" (z drugiej strony prof. A. Nalaskowski wyraźnie stwierdził w "Nowościach" 21 lipca: "Znam za to zapis WHO na ten temat z 1990 roku, mówi, że homoseksualizm to nie chorobą"). Dodać należy, że także na łamach "Gazety Wyborczej Toruń" prof. A. Nalaskowski wyjaśnił, że homoseksualnością się nie zajmuje ("Tematu homoseksualizmu na swoich wykładach w ogóle nie poruszam" oraz "Nie próbowałem tego umieścić w sferze nauki. Naukowo się tym nie zajmuję"). Podobna wypowiedź znalazła się w wywiadzie dla "Nowości"z 21 lipca ("Przede wszystkim przez całe moje studia do 1990 roku uczono studentów, że homoseksualizm jest chorobą. Wygłosiłem taki pogląd. Jako profesor. Rzeczywiście tak myślę, ale podkreślam, nie jest to przedmiotem moich wykładów"). Jak z powyższego wynika, prof. A. Nalaskowski:

  • nie zajmuje się homoseksualnością ani badaniami nad nią, w związku z czym nie zna stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia nt. homoseksualności,
  • choć kłóci się to z powyższym - zna "zapis WHO na ten temat z 1990 roku, [który] mówi, że homoseksualizm to nie choroba",
  • pomimo powyższego w 2007 roku przeprowadził badanie stosunku ok. 130 rodziców do homoseksualności - okazało się, że poglądy większości spośród badanych są również jego poglądami,
  • w wypowiedzi dla fronda.pl z 09 czerwca przedstawił swój pogląd na homoseksualność oraz pogląd na nią większości osób zbadanych przez siebie w 2007 roku.

Pozostaje żałować, że o żadnej z w/w okoliczności prof. A. Nalaskowski nie wspomniał w swojej wypowiedzi dla fronda.pl z 09 czerwca i że z wyjaśnieniem czekał przez półtora miesiąca od publikacji.

"nieuctwo" kontra "WHO nie jest organizacją naukową" i "zapis Światowej Organizacji Zdrowia (…) jest uznaniowy i polityczny"

W przytoczonych wyżej wypowiedziach prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził, że nie zajmuje się homoseksualnością ani badaniami nad nią, w związku z czym nie zna stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia, a zarazem je zna. Żadna z tych okoliczności przeszkodziła mu zasiać wątpliwości, czy nauka znalazła już odpowiedź na pytanie o chorobowy charakter homoseksualności. W wypowiedzi dla "Nowości" z 21 lipca prof. A. Nalaskowski stwierdził: "Nie znam dostępnych, opublikowanych badań naukowych, być może jest to moje nieuctwo, które mówiłyby, że homoseksualizm nie jest chorobą albo, że jest chorobą (...) Przede wszystkim przez całe moje studia do 1990 roku uczono studentów, że homoseksualizm jest chorobą". W wypowiedzi dla "Nowości" z 22 lipca prof. A. Nalaskowski stwierdził z kolei: "Przez całe moje studia, do 1990 roku uczono, że homoseksualizm jest chorobą. Natura ludzka się nie zmieniła, człowiek jako taki się nie zmienił, a w ciągu jednego dnia uznano, że coś, co było chorobą, już nią nie jest. Być może jest to moje nieuctwo, ale nie znam dostępnych, opublikowanych badań naukowych, które jednoznacznie rozstrzygałyby tę kwestię."
Rozważając znaczenie stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia, prof. A. Nalaskowski stwierdził:

  • "Znam za to zapis WHO na ten temat z 1990 roku, mówi, że homoseksualizm to nie chorobą. Zapis jest uznaniowy, ma charakter ideologiczny i ja tak samo ideologicznie się zachowałem" ("Nowości", 21 lipca),
  • "Zapis Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 1990 roku jest uznaniowy i polityczny, moim zdaniem ma charakter ideologiczny. I ja w swojej wypowiedzi dla frondy tak samo ideologicznie się zachowałem" ("Nowości", 22 lipca),
  • "WHO nie jest organizacją naukową (...) Przede wszystkim w tym samym zdaniu stwierdzam, że wiem iż Światowa Organizacja Zdrowia nie uznaje homoseksualizmu za chorobę, podobnie jak enigmatyczni "amerykańscy uczeni" lecz ja się z tym nie zgadzam. Dopiero bowiem w 1990 roku WHO nie umieszcza homoseksualizmu w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób. Zarówno moje pokolenie, jak i kilka znacznie młodszych generacji pedagogów uczyło się (np. w ramach "Biomedycznych podstaw rozwoju i wychowania" -przedmiotu obowiązkowego na pedagogice), że homoseksualizm jest chorobą. Zarówno opinia WHO jak i moja mają bowiem charakter uznaniowy" (fronda.pl).

Abstrahując od tego, jak prof. A. Nalaskowski rozumie pojęcie "organizacji naukowej", nie sposób nie przypomnieć, że Światowa Organizacja Zdrowia jest specjalistyczną agendą Organizacji Narodów Zjednoczonych, która koordynuje działania dotyczące zdrowia i jego ochrony na skalę światową. Jako organizacja międzynarodowa WHO zrzesza ponad 190 państw. Jednym z narzędzi WHO jest International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems (literalnie: Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Powiązanych Problemów Zdrowotnych). Jest to aktualizowane co kilkanaście lat narzędzie czysto statystyczne, choć prawie niezwykle często traktowane jako "lista chorób" (takiej interpretacji nazwy i znaczenia tego dokumentu sprzeciwia się sama WHO, o czym niżej). Przy opracowaniu klasyfikacji wykorzystywany jest zebrany dorobek krajów członkowskich WHO. W 1992 roku WHO zakończyła prace nad dziesiątą edycją klasyfikacji, zwaną potocznie ICD-10. W trakcie tych prac, 17 maja 1990 roku Światowe Zgromadzenie Zdrowia (World Health Assembly) przyjęło, że ICD-10 nie będzie zawierać wpisu "homoseksualność". Stwierdzenie prof. A. Nalaskowskiego, że "w ciągu jednego dnia uznano, że coś, co było chorobą, już nią nie jest" ("Nowości", 22 lipca) całkowicie pomija wieloletni proces badawczy w wielu krajach świata, przede wszystkim w USA, który doprowadził do wniosku, że homoseksualność nie jest chorobą ani problemem zdrowotnym, a orientacją psychoseksualną równorzędną z heteroseksualnością i biseksualnością.
 We wstępie do ICD-10 WHO stwierdziła – opisując różnice w stosunku do poprzedniej klasyfikacji, przyjętej w 1977 roku ICD-9 – że "zaburzenia orientacji seksualnej są wyraźnie oddzielone od zaburzeń tożsamości płciowej, a homoseksualność sama w sobie nie jest dłużej uznawana za kategorię" (cytat za: "The ICD-10 Classification of Mental and Behavioural Disorders. Clinical descriptions and diagnostic guidelines", WHO, Genewa 1991, str. 11). W kontekście wypowiedzi prof. A. Nalaskowskiego dodać należy, że także przed 1990 rokiem homoseksualność nie była traktowana przez WHO jako choroba. Jak wynika z opublikowanych w 1994 roku wyjaśnień WHO, sama obecność homoseksualności w ICD-9 nie oznaczała, że WHO uważała homoseksualność za chorobę. ICD-10 oraz wcześniejsze wersje tej klasyfikacji to "narzędzie statystyczne, którego kraje członkowskie [WHO] mogą używać w sprawozdaniach dotyczących osób kontaktujących się ze służbą zdrowia". WHO stwierdziła też, że ICD-9 "nigdy nie stwierdzała, że homoseksualność należy traktować jako chorobę", natomiast zapis ICD-9, w której wymieniano homoseksualność, "powodował ryzyko błędnej interpretacji" (cytaty za "Journal of the American Medical Association", numer z 07 grudnia 1994 roku).

Prof. A. Nalaskowski odmawia naukowego znaczenia decyzji Światowej Organizacji Zdrowia odnośnie homoseksualności, rzekomo nie wiedząc, że decyzja ta była jedynie formalną konsekwencją ustaleń nauk medycznych, przede wszystkim psychiatrii. Prof. A. Nalaskowski bagatelizuje rolę "enigmatycznych "amerykańskich uczonych"" jakby nie wiedząc, że w 1974 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało, że homoseksualność nie jest zaburzeniem psychicznym (to samo Towarzystwo przez lata odmawiało przyjęcia do wiadomości wyników badań, które to potwierdzały) i usunęło je z Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (swoistego odpowiednika klasyfikacji WHO dotyczącego zaburzeń psychicznych). Analogiczne stanowiska na swoich obszarach działania zajęły w tamtym okresie Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne. Ustalenia zachodnie w tym zakresie potwierdzają m.in. Polskie Towarzystwo Seksuologiczne czy tacy eksperci, jak prof. Zbigniew Lew-Starowicz czy dr Stanisław Dulko (obaj są specjalistami z zakresu seksuologii, autorami licznych publikacji i biegłymi sądowymi).
 Badania nad homoseksualnością (można się jedynie dziwić, że nie prowadzi się badań nad heteroseksualnością) doprowadziły do uznania, że jest ona jedną z orientacji psychoseksualnych - wrodzoną, biologiczną, neutralną cechą występującą u pewnego odsetka populacji. Deprecjonowanie homoseksualności, odmawianie jej charakteru orientacji psychoseksualnej, degradowanie do statusu "skłonności", "preferencji", "zaburzenia" czy "choroby" jest sprzeczne z ustaleniami nauki i stanowi przejaw niewiedzy lub homofobii. Jest to też ewidentne krzywdzenie lesbijek i gejów - zwłaszcza, gdy następuje publicznie.

Brak "mocy sprawczej"
 W swoim tekście na stronie fronda.pl prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził: "Przez trzydzieści lat mojej pracy na uczelni liczba spotkanych na wykładach czy seminariach studentów idzie zapewne w tysiące. Jak szacuję wypromowałem ponad 300 magistrów. Uczę studentów trybu dziennego i zaocznego, a także doktorantów i słuchaczy podyplomówek". To ewidentne potwierdzenie, że prof. A. Nalaskowski posiada wpływ na osoby, które kształci, sam autor kontruje w wywiadzie dla "Nowości" z 22 lipca: "Od ponad 30 lat zabiegam o różne zmiany w szkole, żadnej jeszcze nie udało się wprowadzić i nagle okazuje się, że kształtuję opinię innych. (...) Z tego co powiedziałem, dla homoseksualistów nic nie wynika. Nie ma to żadnej mocy sprawczej".

"nagonka" i "strzał w plecy"

W "Nowościach" prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził, że "czuje się zagubiony w tej nagonce". Dodał, że "Wielu ludziom pomogłem, wysforowałem wysoko wydział, jestem człowiekiem uniwersytetu i nagle dostaję strzał w plecy, słyszę, że jestem homofobem". Podobnie w tekście prof. A. Nalaskowskiego opublikowanym przez fronda.pl pojawiło się zdanie "przyznam, że był to dla mnie zdumiewający i zupełnie niespodziewany "strzał w plecy"". Prof. A. Nalaskowski nie sprecyzował, na czym polega "nagonka", w której "czuje się zagubiony"; warto mimo to przypomnieć, że działania Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności" w jego sprawie ograniczyły się do wysłania listów do dwóch uczelni, na których wykłada prof. A. Nalaskowski, do Rzeczniczki Praw Obywatelskich oraz do Komitetu Etyki w Nauce PAN oraz opublikowania informacji na ten temat na własnej stronie internetowej. Stowarzyszenie nie wystosowało w tej sprawie powiadomień do mediów. Media, w tym "Gazeta Wyborcza Toruń", "Nowości", "Radio GRA" i inne same dotarły do tej informacji i podjęły temat – uznając zapewne za ważny. Jednocześnie trudno nie odnieść wrażenia, że - używając przytoczonych wyżej emocjonalnych sformułowań oraz eksponując swoje zasługi dla UMK - prof. A. Nalaskowski próbuje przedstawić swoją sytuację jako bardziej dramatyczną, niż jest ona w rzeczywistości (żaden z podmiotów, do których zwróciło się Stowarzyszenie, nie zajął jeszcze stanowiska, a media umożliwiły prof. A. Nalaskowskiemu przedstawienie jego oceny sytuacji i przedstawienie swoich racji), a siebie - ukazać w roli ofiary.

motywy Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności"
W "Nowościach" 22 lipca prof. Aleksander Nalaskowski stwierdził: "Prawda jest taka, że na moich plecach ktoś chce się wybić. Organizacja broniąca praw homoseksualistów zostanie wymieniona, a przy okazji jej szefowa będzie bardziej znana". Stwierdzenie to - dotyczące bezpośrednio Stowarzyszenia

"Pracownia Różnorodności" - jest bezpodstawną insynuacją, przejawem przekonania autora, że "wie więcej" i zna "prawdziwe" motywy interwencji podjętej przez Stowarzyszenie - motywy jakoby inne niż cele statutowe Stowarzyszenia, wśród których znajdują się:

  • walka z dyskryminacją lesbijek, gejów, osób biseksualnych, osób transpłciowych oraz osób queer i przeciwdziałanie przejawom homofobii, bifobii i transfobii w społeczeństwie,
  • przeciwdziałanie wszelkim formom przemocy fizycznej i psychicznej na tle orientacji seksualnej, tożsamości seksualnej, płci oraz płci społecznej.

Przytoczona wypowiedź prof. A. Nalaskowskiego jest nieprawdziwa i nieuprawniona, a ponadto godzi w dobre imię Stowarzyszenia. Abstrahując od odpowiedzialności prof. A. Nalaskowskiego za jego oczywiście homofobiczną wypowiedź dla fronda.pl z 09 czerwca, Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" wzywa go do zaniechania wypowiedzi i działań godzących w dobre imię oraz inne dobra osobiste Stowarzyszenia. Na marginesie Stowarzyszenie zwraca uwagę, że na jego czele nie stoi - jak to ujął prof. A. Nalaskowski - "szefowa", a czteroosobowy zarząd złożony z dwóch mężczyzn i dwóch kobiet.

Załączniki, medialne wypowiedzi prof. A. Nalaskowskiego:

Nowości – Sumienie mam czyste (22.07.2011)
Nowości-Sumienie-mam-czyste22.07.2011-1.
JPG Image 880.6 KB
Nowości – Mam czyste sumienie (21.07.2011)
Nowosci-Mam-czyste-sum21.07.2011.jpg
JPG Image 334.8 KB
Gazeta Pomorska – Czy homoseksualizm to choroba – Spór o kontrowersyjną wypowiedź toruńskiego naukowca (21.07.2011)
Gazeta-Pomorska-Czy-homoseksualizm-to-ch
JPG Image 615.8 KB
fronda.pl – Nalaskowski – Jestem niebezpieczny (21.07.2011)
fronda.pl-Nalaskowski-Jestem-niebezpiecz
JPG Image 1.9 MB
GRA.fm – Czy homoseksualizm to choroba (20.07.2011)
GRA.fm-Czy-homoseksualizm-to-choroba.jpe
JPG Image 609.0 KB
Gazeta Wyborcza Toruń – Urlop dziekański na dyskusje o gejach (20.07.2011)
Gazeta-Wyborcza-Torun-Urlop-dziekanski.j
JPG Image 728.7 KB
DEON.pl – Czy szkoła katolicka może nie zatrudniać gejów (21.09.2010)
DEON.pl-Czy-szkola-katolicka.jpeg.jpg
JPG Image 544.9 KB
ekai.pl – Nauczyciele nie potrzebują instrukcji jak tępić homofobię (20.05.2009)
ekai.pl-Nauczyciele-nie-potrzebuja.jpeg.
JPG Image 569.8 KB
POLSKA – Bajki o gejowskich rodzinach będą uczyć dzieci tolerancji (17.11.2008)
POLSKA-Bajki-o-gejowskich-rodzinach.jpeg
JPG Image 1.0 MB
rp.pl – Gay Day w Kalifornii od najmłodszych lat (11.08.2008)
rp.pl-Gay-Day-w-Kalifornii.jpeg.jpg
JPG Image 324.6 KB
Nowości – Norma i choroba (26.05.2006)
Nowości-Norma-i-choroba.jpeg.jpg
JPG Image 409.3 KB