Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

Petardy podczas otwarcia Parady – SPR pyta Policję

Podczas otwarcia tegorocznej Parady Równości w stronę zgromadzonych przed Sejmem osób poleciały petardy. Rzucano je spod pomnika Polskiego Państwa Podziemnego, ponad kordonem Policji oddzielającym Paradę od "kontrmanifestantów". Ponad dwa tygodnie temu SPR zapytało o tę sprawę Komendanta Stołecznego Policji – i czeka na odpowiedź.

 

O tegorocznej Paradzie pisano sporo, ale SPR – którego luźna delegacja wzięła w niej udział – zaintrygował brak widocznej reakcji Policji na petardy, które rzucano w stronę szykujących się do wymarszu. Cała sytuacja była kuriozalna: barwne zgromadzenie ludzi ustawiające się pomału w ordynku, Lambda Warszawa szykująca swoją wielką tęczową flagę, Szymon Niemiec i inne osoby przemawiające z pierwszej platformy, radosna, miejscami podniosła atmosfera nieoficjalnego święta osób LGBTQ – i nagle, spod pomnika Polskiego Państwa Podziemnego, leci w to wszystko pedarda. Jest duża, leci niezbyt szybko, wyraźnie widać, skąd ją rzucono; spada między ludzi i wybucha bardzo głośno. Jest dużo huku, trochę dymu, przestraszeni ludzie rozstępują się i odsuwają od? policyjnego kordonu, na którym przerzucono petardę, a który miał chronić ludzi uczestniczących w Paradzie. Można uznać, że rzucenie jednej petardy zawsze może się zdarzyć; pod pomnikiem stało kilkudziesięciu młodych mężczyzn z transparentami, wydzierających się ochryple – pojedynczą petardę mógł rzucić każdy z nich i trudno byłoby temu zapobiec. Co jednak z kolejnymi petardami, które poleciały w stronę formującej się Parady? W sumie spadło ich kilka, wszystkie rzucano z tego samego miejsca.

Zaniepokojone brakiem widocznej reakcji Policji na takie zachowanie osób uczestniczących w – podobno zgłoszonej w urzędzie miasta – demonstracji, SPR skierowało pismo do Komendanta Stołecznego Policji. Pytamy w nim:
- Dlaczego po rzuceniu pierwszej petardy Policja nie zapobiegła rzucaniu kolejnych?
- Czy ustalono tożsamość osoby lub osób rzucających petardami? Jeśli nie ustalono ich tożsamości - z jakiego powodu?
- Jeżeli znana jest tożsamość tej osoby lub osób - czy zostały już postawione zarzuty? Jeżeli nie - kiedy to nastąpi? Jeżeli nie jest to planowane - z jakiego powodu?

Od wysłania pierwszego pisma minęły już ponad dwa tygodnie, w międzyczasie wysłano też monit. Czekając na odpowiedź Policji zastanawiamy się, jak to jest, że wrzeszcząco-buczące "kontrdemonstracje" nie są zakazywane przez władze miejskie – choć z doświadczenia wiadomo, że towarzyszy im łamanie prawa i naruszanie porządku. Dziwi nas też, że media celują w pokazywaniu zgromadzeń publicznych LGBTQ oraz "kontrmanifestacji" wobec nich w taki sposób, jakby były to równorzędne wydarzenia, strony jakiegoś sporu, nad racjami których należy pochylić się z taką samą troską i uwagą. Jest to tym dziwniejsze, że media nie zestawiają ze sobą np. procesji religijnej z manifestacją związków zawodowych, podczas której palone są opony, ani publicznego pogrzebu znanej osoby z "zadymą" na stadionie czy po meczu.

Tymczasem czekamy na odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji – być może niedługo zadamy pytania innym podmiotom.

List do KSP
KSP-petardy-podczas-Parady.pdf
Adobe Acrobat Document 45.2 KB