Należymy do:

W "Filmarze" u Paula Camerona

26 kwietnia w Toruniu odbył się występ Paula Camerona, homofobicznego pseudosocjologa z Ameryki. Człowiek, przez którego antynaukową działalnością od 1986 roku ostrzega Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne, miał wygłosić prelekcję - o demografii. Po proteście m.in. "Pracowni Różnorodności" do spotkania z P. Cameronem doszło nie na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK, ale w hotelu "Filmar". Poniżej relacja, którą napisała Aleksandra Skonieczka "Oluś", obecna na tym spotkaniu.

 

Na prelekcję "Ekonomiczne aspekty kryzysu demograficznego" Paula Camerona do toruńskiego "Filmaru" przybyło około 30 osób, z czego 18 stanowili członkowie Konwentu Kujawja oraz ich gorący zwolennicy. "Przeciwników" było znacznie mniej, naliczyłam 3 osoby należące do Młodych Socjalistów, dwie osoby z SPR (w tym siebie) oraz moją koleżankę z roku.

Na samym początku spotkania dziennikarze poprosili o chwilę rozmowy z P. Cameronem, przedstawicielami Konwentu Kujawja oraz ze mną, jako przedstawicielką swoistej "opozycji". P. Cameron – spytany czy będzie mówił o homoseksualności – odpowiedział stanowczo, że nie da się tego pominąć. Mnie zapytano, dlaczego SPR protestowało i czy jesteśmy gotowi dyskutować. Z góry poinformowano nas, że jeszcze nie jest wiadomo, czy nasza wypowiedź się ukaże w TV. Z mediów były dwie lokalne TV: TV Toruń oraz TVP Bydgoszcz, a ponadto osoba z Gazety Wyborczej. Innych chyba nie było. Żałuję, że nikt z mediów nie został do końca, bo najlepsze zaczęło się, kiedy już poszli.

Początek wystąpienia był nawet sensowny, P. Cameron mówił o tym, ile dzieci przypada na kobietę w różnych krajach, że mamy problem, bo u nas dzieci rodzi się zbyt mało itd. Tu się można było z nim zgodzić, bo rzeczywiście jest to problem. Dużo śmieszniejsze są metody, jakie proponuje P. Cameron, żeby to zmienić. Tutaj proszę trzymać się mocno krzeseł: otóż, P. Cameron uważa, że na ludzi działają trzy rzeczy - Money (pieniądze), Attention (uwaga/zainteresowanie innych ludzi oraz mediów) and Power (władza). W związku z tym trzeba wszystkie z nich uruchomić we właściwy sposób, żeby ludzie chcieli wychowywać dzieci. Jedna uwaga: dla P. Camerona liczą się TYLKO i wyłącznie małżeństwa, do tego zawierane przez osoby heteroseksualne. Osoby samotnie wychowujące dzieci i rodzice, którzy żyją ze sobą bez ślubu nie są brane pod uwagę. O osobach homoseksualnych ani osobach biseksualnych nie wspomnę.

Aby uruchomić wymienione trzy czynniki, P. Cameron proponuje trzy metody.

  • System podatkowy, który obciąży wszystkie osoby, które nie posiadają dzieci oraz te rodziny, które posiadają dzieci, ale nie są małżeństwem. Ma to zmusić ludzi do mnożenia się i – równocześnie – do zawierania małżeństw.
  • System loteryjny – miałaby zostać utworzona witryna internetowa, na której znajdowałyby się nazwiska wszystkich małżeństw, które posiadają dzieci. Spośród nich, raz na jakiś czas, losowana byłaby rodzina, które wygrywałyby pieniądze (tutaj P. Cameron podał kwotę 5 000$, która – jego zdaniem – przynosi sławę i powoduje zainteresowanie). Do wylosowanej rodziny miałyby się zjeżdżać media i nagłaśniać sprawę na cały kraj, rozmawiając z tymi ludźmi o tym, jakimi są dobrymi rodzicami, jak wychowują swoje dziecko itd. Czyli recepta P. Camerona to kasa + sława + władza = dzieci i małżeństwa. To jest chyba najgłupszy pomysł, jaki kiedykolwiek słyszałam, ale P. Cameron traktuje to poważnie. Nic, tylko się śmiać.
  • Małżeństwa posiadające dzieci miałyby podwójne głosy w wyborach. Sprawa nie dotyczy oczywiście osób samotnie wychowujących dzieci oraz par bez ślubu.

Jak widać, demograficzne pomysły P. Camerona są wyssane z palca i każde dziecko, piszące referat na ten temat wymyśla ciekawsze i bardziej poważne metody zwiększenia liczby narodzin. Już nie wspomnę o tym, że tworzy się w ten sposób grupy uprzywilejowane oraz te które nie mają żadnych prawie praw. Wystarczyło bowiem posłuchać P. Camerona dalej.

Przestrzeń publiczna ma zostać zamknięta dla "propagandy homoseksualnej", osoby homoseksualne nie mogą należeć ani do opozycji, ani zajmować żadnych wysokich stanowisk, nie mogą być też nauczycielami itd. Jeśli osoby homoseksualne chcą uczyć w szkołach, muszą zakładać własne szkoły, finansowane w prywatnej kieszeni, ale nie wiem, kto miałby chodzić do takiej szkoły, skoro dzieci osób heteroseksualnych nie mogłyby się tam uczyć, a wg P. Camerona osoby homoseksualne nie mogą mieć dzieci… Najwyraźniej czegoś nie rozumiem.

Kolejna rzecz – adopcje oraz pełnienie roli rodziny zastępczej byłyby dostępne tylko i wyłącznie dla MAŁŻEŃSTW, które nie mogą mieć dzieci. 50 tys. dzieci miałoby się składać na program, w którym dochodzi do wymiany z rodziny do rodziny – dla rodzin zastępczych. Państwo miałoby finansować opiekę nad tymi dziećmi do 19 roku życia, w tym opiekę zdrowotną, szkołę itd.

Po występie odbyła się "dyskusja", do której dostęp mieli zwolennicy P. Camerona, podczas gdy nasze (SPR i Młodych Socjalistów) wypowiedzi były zagłuszane - wyśmiewano je chórem, przez co zagłuszanie przybierało bardzo sztuczny wyraz.

Pytania do P. Camerona były różne: jedna osoba chciała, żeby wypowiedział się na temat ekonomicznych metod działania, ale jej wyjaśniono, że P. Cameron nie jest ekonomistą i nie będzie odpowiedzi na to pytanie. Za drugim razem chłopak sformułował pytanie chyba trochę inaczej niż chciał, ale nadal pytał o składki dla emerytów w USA, na co uzyskał jedynie odpowiedź – tak, są, ale niczego to nie wniosło do dyskusji. Kiedy spytałam, co się stanie, jeśli okaże się, ze rodzice, którzy wygrają loterię molestują swoje dzieci, odpowiedziano mi, że przecież nie da się tego przewidzieć, ale wszystkie osoby, które mają taki problem, mając dzieci stają się lepsze i dzieci zawsze naprawiają takiego człowieka. To stanowisko podtrzymywane było przez cały czas, kiedy padały pytania o patologie rodzinne. Jedna dziewczyna (jedyna pośród zwolenników P. Camerona) bardzo emocjonalnie opowiedziała, że w Szwecji pewnej kobiecie odebrano prawa rodzicielskie nad chorym dzieckiem i oddano je parze homoseksualnej, przez co dziecko potem zmarło. Kolejny zwolennik nazwał nas ?pederastami?, po czym opuścił salę. W ?dyskusji? za wszelką cenę próbowano też udowodnić, że w krajach takich jak Szwecja i Holandia nie panuje szczęście, bo szczęśliwy jest również narkoman, który był ankietowany w ramach jakichś badań.
Wówczas P. Cameron wtrącił, że słyszał o mężczyźnie ze Szkocji, który uprawia seks z drzewem a i pełno jest takich, którzy robią to ze zwierzętami. Przykład bardzo przypadł do gustu jego zwolennikom, dla których stosunek homoseksualny to najwyraźniej samo dziwactwo. Na pytanie o jakąś realną metodę poprawy sytuacji demograficznej, a nie jakąś z kosmosu, np. urlop macierzyński P. Cameron odpowiedział, że to się nie sprawdza i nie ma na to pieniędzy.

Na sam już koniec, kiedy kilka osób od nas próbowało zadać jeszcze pytanie, zezwolono jedynie na pytanie od organizatora spotkania, który spytał, czemu P. Cameron posądzany jest o fałszowanie wyników badań. P. Cameron odparł, że tak było napisane na stronie jednego towarzystwa naukowego, potem podchwycił to jakiś doktorant, za co potem P. Camerona przeprosił on i jego promotor. P. Cameron nie wyjaśnił natomiast, dlaczego taka informacja do tej pory krąży po świecie.

Po tym przedstawiciel Konwentu Kujawja zamknął spotkanie słowami: "widzicie, to dyskusja, mamy nadzieję, że następnym razem spotkamy się na uniwersytecie." Dodatkowo zachęcił obecne osoby do wzięcia ze sobą "ulotek" wyłożonych przez jedną z osób z Konwentu na stole przy wyjściu. Skany tych ulotek – a raczej niewielkich broszur – poniżej. Ich tytuły ("Przemoc i homoseksualizm", "Co jest przyczyną homoseksualizmu i czy można to zmienić", "Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualistów", "Psychologia homoseksualizmu", "Takimi się urodzili?" oraz "Molestowanie dzieci a homoseksualizm") pokazują, że prelekcja P. Camerona słusznie nosiła tytuł  "Ekonomiczne aspekty kryzysu demograficznego".

Ulotki przekazywane podczas występu
ulotki.rar
compressed file archive 6.5 MB