Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

Czwartkowy obiad, czyli SPR w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej

18 lutego 2010 roku czteroosobowa delegacja SPR wzięła udział w spotkaniu dotyczącym przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz promowania różnorodności w Polsce w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Poniżej relacja i luźne wrażenia naszej ekipy.

 

Dzień był udany od samego początku, gdy po połączeniu w pociągu sił z dwuosobową delegacją Lambdy Bydgoszcz umilaliśmy pani w przedziale podróż na stresujące spotkanie z prezesem i dyrektorką – podróże zaiste kształcą (pozdrowienia dla Dominiki – wiemy, że spotkanie przebiegło pomyślnie). Jedynie z dziesięciominutowym opóźnieniem przybyliśmy do Warszawy i udaliśmy się do budynku Ministerstwa na "powitalną kawę".

Na liście osób zgłoszonych do spotkania widniało 27 nazwisk, z czego co najmniej 3 osoby się nie pojawiły. Oprócz wyżej wymienionych byli też przedstawiciele i przedstawicielki organizacji pozarządowych: KPH, SOFy, Transfuzji, UFY, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Stronę rządową reprezentowały pracowniczki od naszych "ulubieńców": Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) oraz Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania (PRdRT), była też pani z Ministerstwa Spraw Zagranicznych i, ma się rozumieć, przedstawicielki MPiPS. Przybyły też osoby ze świata nauki reprezentujące Uniwersytet Warszawski, Polski Instytut Nauk, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, czy nasz rodzimy Uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Spotkanie w pierwszej części było filmowane przez operatorkę kamery z portalu www.polityczni.pl, a w obu – przez operatora kamery z www.gaylife.pl. Spotkanie (bardzo udanie) moderował Łukasz Bojarski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Celem spotkania było wypracowanie konkretnych rekomendacji do konkretnych organów i instytucji, dzięki którym można by skutecznie walczyć z problemem homofobii i innej dyskryminacji osób LGBTQ. Część pierwsza dotyczyła, ogólnie rzecz biorąc, komunikacji i współpracy różnych podmiotów, które zajmują tudzież powinny się zajmować przeciwdziałaniem dyskryminacji. W tej części było gorąco i interesująco, kiedy przedstawicielka MPiPS – ku ogólnemu niedowierzaniu innych osób – "spierała się" z przedstawicielkami PRdRT o kompetencje, których podział zmienił się od początku lutego br. Organizacja pozarządowe zarzucały obu instytucjom niedostrzeganie i lekceważenie problemu homofobii, a pani (skądinąd całkiem sympatyczna) z biura PRdRT dzielnie odpierała ataki (ona, oczywiście, nie wie o żadnym piśmie z jakiejkolwiek organizacji, które wpłynęłoby do jej biura i pozostało bez odpowiedzi), acz przyznała, że dialog jest niewystarczający. Wykazała się za to "dobrą wolą" i zaprosiła wszystkie obecne osoby na marcowe spotkanie w jej biurze. Niewykluczone, że takie spotkania mają szansę odbywać się regularnie i zyskać miano (choćby roboczego) zespołu działającego przy PRdRT. Takich radosnych zapowiedzi i obietnic padło dużo (gdyż biadolenie nad status quo było powszechne: każda osoba zabierająca głos, która nie reprezentowała strony rządowej, zarzucała władzom, że nie chcą dostrzegać problemu dyskryminacji osób LGBTQ), ale udało się też wypracować konkretne rekomendacje, m.in.:
rzeczywiste konsultacje społeczne przy pracach nad ustawą antydyskryminacyjną;
prace nad rekomendacjami przedstawionymi rządowi polskiemu przez organizacje międzynarodowe (ONZ, Rada Europy) dotyczące poprawy sytuacji osób LGBTQ w Polsce;
zaangażowanie komisji trójstronnej;
 przedstawiciele "mediów branżowych" zaproponowali też siebie jako stronę konsultacji, gdyż – ich zdaniem – tak łatwiej dotrzeć do "zwykłych" przedstawicieli i przedstawicielek społeczności LGBTQ;
 konsolidacja kompetencji (czy potrzebujemy osobnego organu "equality board" czy wystarczy dobrze wykorzystywać i realizować kompetencje organów już się tym zajmujących – PRdRT i RPO?);
badanie i raportowanie sytuacji osób LGBTQ jako odpowiedzialność państwa;
utworzenie zespołu/grupy roboczej do spraw osób LGBTQ przy PRdRT i regularne konsultacje.

W tym momencie nastąpiła przerwa na obiad i dyskusja przeniosła się na bardziej nieformalny grunt. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że obiad był całkiem niezły, zwłaszcza te gotowane marchewki-juniorki, które podano w drugiej kolejności, kiedy pierwszy głód osób uczestniczących w spotkaniu został zaspokojony.

Po rozmowach w kuluarach odbyła się druga część spotkania, poświęcona temu, jak budować pozytywny przekaz społeczny dotyczący niedyskryminacji i jak przełamywać bariery komunikacyjne. Tę część rozpoczął dr Jacek Kochanowski, który swoim "optymizmem" ustawił nastrój całej dalszej debaty. Stwierdził on, że nie ma co liczyć na zmiany legislacyjne w tym zakresie w najbliższych latach, więc należy skupić się na edukacji w placówkach oświatowych pierwszego i drugiego stopnia. Pojawiła się też kwestia współpracy z Policją i innymi służbami mundurowymi, którym, jak zgodnie uznano, również przydałaby się edukacja w kwestii potrzeb osób LGBTQ (takie próby już były podejmowane i być może warto nad tym dalej pracować). Debatowano, jak – przez media – próbować dotrzeć do społeczeństwa (kampanie społeczne?), ale chyba tutaj zabrakło uczestnikom i uczestniczkom optymizmu i wiary w powodzenie i realność tego typu akcji (skoro na antenie publicznej telewizji bezkarnie mogą istnieć programy W. Cejrowskiego i J. Pospieszalskiego…). Dobrze byłoby też, gdyby wątki nieheteroseksualne (budujące pozytywny obraz osób LGBTQ) pojawiały się w polskich serialach, z których duża część społeczeństwa czerpie swoją wiedzą o świecie; ponieważ na sali nie było żadnego wziętego scenarzysty (Ilony Łepkowskiej nie dostrzeżono) nie padły tu żadne konkrety.

Pesymizm przewijał się też przy okazji kwestii samorządów, które nie mają (albo nie wiedzą, że mają) pieniędzy dla organizacji działających na rzecz osób LGBTQ, a ubieganie się o dotacje możliwe jest jedynie pod płaszczykiem innej działalności, co jednak jest lekko uwłaczające, biorąc pod uwagę, jak dobrze sprawdzają się różne lokalne programy przeciwdziałające dyskryminacji. Do adresatów rekomendacji, obok kuratoriów oświaty, ośrodków doskonalenia nauczycieli, służb mundurowych, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Etyki Mediów, dołączono więc też samorządy.

Więcej optymizmu było przy okazji dyskusji na temat tzw. Koalicji ds. Równych Szans, w którą włączył się m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego, czy pełnomocników ds. równego traktowania (ustalono, że taki pełnomocnik to minimum), który to pojawił się już w OPZZ (Adam Rogalewski).

Wypłynęła jeszcze kwestia "słowniczka" – czyli tego, jak osoby LGBTQ chciałyby, żeby do nich i o nich mówić. Osobą kwestią jest jak "zmusić" ludzi do jego stosowania. Ale bez samego słowniczka trudno się jeszcze konkretnie nad tym zastanawiać, więc uprasza się wszystkich o prace nad wykreowaniem pozytywnego słownika dotyczącego osób LGBTQ.

Trzeba przyznać, że spotkanie było konkretne, ale biorąc pod uwagę (niską!) liczbę uczestniczących w nim osób, wydaje się, że może być ciężko pokazać, że nie tylko garstce ludzi zależy na tym, by w Polsce osobom LGBTQ żyło się dobrze, a różnorodność była promowana. Na pewno pomoże na początek lista org obecnych na spotkaniu, do których mogłyby trafiać informacje dotyczące problematyki, którą się zajmujemy. Wiemy, że nie jest fajnie, ale przecież trzeba wierzyć i działać, by było lepiej. To spotkanie może się okazać dobrym ku temu krokiem.

Anka „Pi” Piórkowska

Część delegacji SPR - na spotkaniu

Wnioski i wrażenia pozostałych osób biorących udział w spotkaniu z ramienia SPR:

Mateusz "Tymek" Korzus: (...) To, co mi się nie podobało na konferencji, to że temat edukacji był omówiony bardzo ogólnie, nie poruszono w ogóle sprawy edukacji na wsi.

Aleksandra "Oluś" Skonieczka: Żałuję, że nie wszyscy byli w Min. Pracy, ale tam bardzo mocno było widać frustrację, jaka wywołana jest brakiem dyskusji społecznej podczas opracowywania ważnych dla naszego świata ustaw i projektów, nie tylko tych politycznych (...).

Przemek "Multilicus" Szczepłocki: Spotkanie pokazało, że władze rozmawiają o (s)prawach osób LGBTQ jedynie pod przymusem i gdy dostają na to pieniądze z Unii Europejskiej – same tego tematu w ogóle nie zauważają. Info, że Biuro Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania nie ma nawet 10 etatów (na walkę z całą dyskryminacją, nie tylko osób LGBTQ) pokazuje, jakie jest "zaangażowanie" władz w kwestie walki np. z homofobią. Wymiana zdań nt. tego, co się obecnie dzieje z RZĄDOWYM projektem tzw. ustawy antydyskryminacyjnej była żenująca: projekt jest nie wiadomo gdzie, nie wiadomo, kto się nim zajmuje, nie wiadomo, co będzie z nim dalej. Poza tym osoby reprezentujące władze (MPiPS, MSZ i Pełnomocniczkę ds. Równego Traktowania) wykazywały się podziwu godnym biurokratycznym podejściem do tematu: dla nich "'zajęcie się sprawą" oznacza wysłanie pisma w odpowiedzi na zapytanie organizacji LGBTQ – to, że w tym piśmie są bzdury, komunały i ogólniki oraz zero konkretów – im nie przeszkadzało. Sformułowane rekomendacje (nie tylko pod adresem władz, ale też m.in. związków zawodowych oraz samych org LGBTQ) nie są dla kogokolwiek wiążące, nie ma żadnych gwarancji, że zostaną zastosowane. Orgi LGBTQ bezwzględnie powinny wykonać przypadającą na nie rekomendację opracowania "słowniczka" poprawnego opisywania spraw LGBTQ przez ludzi mediów i polityki. Należy mimo to docenić, że spotkanie w ogóle się odbyło. Oby nie stało się "listkiem figowym" dla władz.