Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

Poseł Stanisław Pięta powinien odwołać swoje obraźliwe słowa

W przesłanym do pana posła liście wzywamy go do wydania oraz opublikowania za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej oświadczenia zawierającego przeprosiny dla wszystkich osób, które poczuły się oraz mogły poczuć się dotknięte:

- uznaniem przez pana posła Piętę homoseksualności za "podobną" do nekrofilii, pedofilii oraz zoofilii,
 - nazwaniem przez pana posła Piętę homoseksualności "dewiacją", "zboczeniem seksualnym" oraz "odchyleniami seksualnymi",
 - stwierdzeniem, że planowana wystawa "Ars Homo Erotica", poświęcona homoerotyzmowi w sztuce, uczyni z Muzeum Narodowego w Warszawie "wychodek",
 - stwierdzeniem, że planowana wystawa "Ars Homo Erotica" będzie "narzędziem demoralizacji społeczeństwa w rękach marginalnej, wyizolowanej grupy",
 - nazwaniem osób przygotowujących imprezę EuroPride 2010 "środowiskiem zboczeńców seksualnych",
 - stwierdzeniem, że postępuje "zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez lobby homoseksualne",
 - nazwaniem warszawskich Parad Równości oraz innych odbywających się w Warszawie zgromadzeń publicznych z udziałem osób nieheteroseksualnych "marszami zboczeńców",

do czego doszło w skierowanej przez pana posła interpelacji 12370 z 19 października 2009 roku. Brak wydania przez pana posła odnośnego oświadczenia w terminie 30 dni od otrzymania pisma pociągnie za sobą użycie przez nasze stowarzyszenie wszystkich dostępnych środków prawnych dla osiągnięcia w/w celu, poprzedzone wnioskiem o wyrażenie przez Sejm RP zgody na pociągnięcie pana posła Piętę do odpowiedzialności za naruszenie praw osób trzecich przy podejmowaniu działań wchodzących w zakres sprawowania mandatu.


Poseł Stanisław Pięta


Stowarzyszenie przypomina, że homoseksualność jest – obok heteroseksualności oraz biseksualności – równorzędną orientacją psychoseksualną. Ustalenia nauki w tym zakresie znalazły odzwierciedlenie w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, z której – jeszcze w 1991 roku – wykreślono homoseksualność. Jak pozostałe orientacje psychoseksualne, homoseksualność nie jest ani "dewiacją", ani "zboczeniem seksualnym", ani "odchyleniem seksualnym", tylko cechą dotyczącą pewnego odsetka każdej populacji ludzkiej. Jest to informacja ogólnie dostępna i zweryfikowanie jej prawdziwości nie wymaga specjalistycznej wiedzy ani wiadomości specjalnych. Zaprzeczanie przytoczonym wyżej ustaleniom nauki, w szczególności:
nazywanie osób homoseksualnych "zboczeńcami",
nazywanie osób organizujących zgromadzenia publiczne z udziałem osób homoseksualnych "środowiskiem zboczeńców seksualnych",

jest nieuprawnione, bezpodstawne i obraźliwe dla osób homoseksualnych; publiczne wygłaszanie przez posła na Sejm RP takich stwierdzeń nie może mieć miejsca.

Odnośnie nekrofilii, pedofilii oraz zoofilii Stowarzyszenie przypomina, że nie są one orientacjami psychoseksualnymi, ale tzw. parafiliami, zaburzeniami na tle seksualnym, dawniej nazywanymi "dewiacjami" i "zboczeniami". Parafilie występują bez związku z orientacją psychoseksualną danej osoby. Ponadto szereg przejawów zachowań z zakresu nekrofilii oraz pedofilii, a także część zachowań z zakresu zoofilii, niezależnie od ich oceny naukowej i medycznej, stanowi przestępstwa.

Zestawienie homoseksualności z w/w parafiliami, uznanie homoseksualności za "podobną" do nich, a zatem także o zbliżonym ładunku szkodliwości społecznej, jest nieuprawnione, bezpodstawne i obraźliwe dla osób homoseksualnych. Obiektywne kryteria naukowe i prawne wyraźnie wskazują, że homoseksualność w żadnym razie nie jest "podobna" do nekrofilii, pedofilii ani zoofilii; wszelkie twierdzenia przeciwne nie polegają na prawdzie, a ich publiczne wygłaszanie przez posła na Sejm RP nie może mieć miejsca.

W powyższym kontekście Stowarzyszenie przypomina o powództwie, jakie w 2005 roku wytoczono przeciwko dwóm politykom Prawa i Sprawiedliwości: Przemysławowi Alexandrowiczowi oraz Jackowi Tomczakowi za "Stanowisko w sprawie poznańskiego marszu środowisk homoseksualnych" z 07 listopada 2004 roku. W stanowisku tym znalazł się fragment treści:

Przedwczoraj, tj. dnia 6 listopada 2004 Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny wydał zgodę na zorganizowanie i przeprowadzenie w Poznaniu dnia 20 listopada 2004 r. tzw. "Marszu Równości", będącego de facto promowaniem nienaturalnych zachowań seksualnych, przede wszystkim homoseksualizmu. Szczególny niepokój budzi użyty przez organizatorów ogólny zwrot o tzw. orientacji seksualnej. Zwrot ten sugeruje, że chodzić tu może również o promowanie takich skłonności, jak pedofilia, zoofilia, czy nekrofilia.

W konsekwencji opublikowania tego stanowiska w/w politycy zostali pozwani za porównanie homoseksualności do pedofilii, zoofilii oraz nekrofilii. Sprawa zakończyła się ugodą, w wyniku której P. Alexandrowicz i J. Tomczak musieli wydać oświadczenie treści:

Przemysław Alexandrowicz i Jacek Tomczak oświadczają, iż nie porównali ani nie mieli zamiaru porównać homoseksualizmu do pedofilii, zoofilii i nekrofilii. Wyrażają ubolewanie, że sformułowania zawarte w relacjach z konferencji prasowej w listopadzie 2004 roku mogły sugerować, że do takiego porównania doszło.

Planowana przez Muzeum Narodowe wystawa "Ars Homo Erotica" ma zostać poświęcona mało zbadanym wątkom homoerotycznym występującym w sztuce od stuleci. Nie sposób nie zgodzić się z Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który – w odpowiedzi na interpelację 12370 – stwierdził, że wystawa ta "wpisuje się w projekt muzeum jako instytucji krytycznej podejmującej istotne dla życia publicznego tematy, stymulującej procesy rozwoju społecznego oraz kształtowania demokracji" a Muzeum Narodowe w Warszawie "ma tu bardzo ważną rolę do spełnienia".

Jednocześnie wskazać należy, że stwierdzenie, że prezentowanie homoerotycznych wątków sztuki uczyni z Muzeum Narodowego "wychodek" wykracza poza ramy dopuszczalnej krytyki, wynikającej gustu, znajomości przedmiotu rzeczy oraz osobistej wrażliwości na sztukę. Stwierdzenie takie jest w istocie wymierzone w osoby homoseksualne. Sprowadza się ono do przypisania poświęconej przede wszystkim tym osobom sztuce cechy jednoznacznie negatywnej, a przy tym nie pozostawiającej wątpliwości, co jest jej źródłem. Nie chodzi przy tym ani o poziom artystyczny ani jakość wykonania dzieł ani wrażenia estetyczne, ale wyłącznie o to, że sztuka ta dotyczy w większości osób homoseksualnych. To one mają zamienić "świątynię sztuki" w  "wychodek"; wyróżniająca je cecha – homoseksualność – została zatem uznana za cechę jednoznacznie obrzydliwą i wstydliwą. Tymczasem – jak wskazano wyżej – homoseksualność jest cechą obiektywną, neutralną i wykazywaną przez pewien odsetek każdej społeczności ludzkiej. Nie ma jakichkolwiek powodów, aby uważać ją za obrzydliwą, wstydliwą czy złą – twierdzenie, że jest inaczej, jest nieuprawnione, bezpodstawne i obraźliwe dla osób homoseksualnych; nie przystoi też posłowi na Sejm RP.

W nawiązaniu do powyższego za niedopuszczalne należy uznać stwierdzenie, że przedmiotowa wystawa będzie "narzędziem demoralizacji społeczeństwa w rękach marginalnej, wyizolowanej grupy". Nie ma związku pomiędzy orientacją psychoseksualną a moralnością, praworządnością czy posłuszeństwem wobec norm powinnościowych innego rodzaju. Powołane wyżej stwierdzenie zaprzecza temu; uznaje, że homoseksualność jest oznaką demoralizacji oraz że demoralizacja ta może być rozpowszechniana, niczym nałóg, zły nawyk lub choroba (w omawianym przypadku – za pośrednictwem sztuki). Orientacja psychoseksualna, w tym homoseksualność, nie jest żadną z tych rzeczy. Mechanizm powstawania orientacji psychoseksualnej nie jest dokładnie poznany, ale zdecydowana większość wyników badań dawno doprowadziła do odrzucenia tezy, że orientację psychoseksualną można nabyć lub zmienić za życia; nie jest ona przedmiotem wyboru ani nie podlega wpływowi otoczenia. Jednocześnie, co podniesiono już kilkakrotnie powyżej, każda orientacja psychoseksualna jest cechą obiektywną i nieszkodliwą, występującą u pewnej części populacji ludzkiej. Jednoznacznie negatywna ocena którejkolwiek z nich jest nieuprawniona, bezpodstawna i obraźliwa dla osób danej orientacji.

Wystawa prezentująca wątki homoerotyczne w sztuce (notabene bodaj pierwsza w Polsce), zgromadzenia publiczne z udziałem i na rzecz osób homoseksualnych, występowanie takich osób w mediach, postulaty równouprawnienia oraz dążenie do emancypacji, to normalne przejawy aktywności społecznej, dopuszczalne przez prawo obowiązujące w Polsce. Z uprawnień w tym zakresie korzystać mogą wszystkie osoby – niezależnie od orientacji psychoseksualnej. Jeśli kierować się obiektywnymi kryteriami, w Polsce odbywa się proces zajmowania przez osoby nieheteroseksualne miejsca należnego im w przestrzeni publicznej – do tej pory zajętej wyłącznie przez osoby heteroseksualne. Twierdzenie, że postępuje "zawłaszczenie przestrzeni publicznej przez lobby homoseksualne" jest zatem próbą pozbawienia tych uprawnień jednej grupy osób – osób homoseksualnych. Próba ta opiera się na założeniu, że homoseksualność sama w sobie jest czymś złym, na co nie ma miejsca w przestrzeni publicznej. Założenie takie jest całkowicie nieuprawnione, bezpodstawne i obraźliwe dla osób homoseksualnych, a próba ograniczania ich praw, i bez tego węższych niż prawa osób heteroseksualnych, to przejaw rażącej dyskryminacji, niedopuszczalnej ze strony posła na Sejm RP.