Włącz się!

Nie siedź na kanapie, nie czekaj aż inni ludzie zrobią coś za Ciebie.
To zaangażowanie Twoje i dziesiątek ludzi takich jak Ty, może coś zmienić na lepsze. Jeśli masz już dość homofobii. Jeśli chcesz poznać ludzi podobnie myślących. Jeśli po prostu nudzisz się w domu. Dołącz do nas! Napisz do Justyny

Należymy do:

List do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie homofobicznej konferencji na UKSW

8 maja br odbyła się na terenie Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie konferencja pt. „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”, przy okazji której pojawiło się w przestrzeni publicznej wiele nieprawdziwych informacji na temat osób homoseksualnych i homoseksualności. Szereg wypowiedzi i stanowisk, również - naszym zdaniem - ujawniają poważny problem w podejściu do kwestii poszanowania godności ludzkiej, wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń. Postanowiliśmy na nie zareagować niniejszym listem.

Kopie listu otrzymały także redakcje Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej oraz prof. dr hab. Marek Kowalski, Prorektor UKSW.

 

 

Toruń, 03 czerwca 2009 roku

 

Szanowny Pan

Dr Janusz Kochanowski

Rzecznik Praw Obywatelskich

Aleja Solidarności 77

 00 - 090 Warszawa

 

Szanowny Panie Rzeczniku,

 

w nawiązaniu do opublikowanego 08 maja 2009 roku pisma znak RPO-617608-I/09/MW/KJ skierowanego do pana prof. dr hab. Marka Kowalskiego, Prorektora ds. Studenckich i Informatyzacji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, sygnatariusze i sygnatariuszki niniejszego listu pragną zwrócić Pana uwagę na poniższe okoliczności związane ze sprawą jak w wyżej powołanym piśmie.

 

Przedmiotowa sprawa rozpoczęła się od informacji o konferencji zatytułowanej "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia", organizowanej przez Koło Naukowe Myśli Politycznej i Prawnej im. Wojciecha Wasiutyńskiego. Konferencja miała się odbyć 07 maja 2009 roku w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych UKSW przy ul. Wóycickiego 1/3 w Warszawie. Ostatecznie władze UKSW cofnęły swoją zgodę na konferencję (decyzja nr 19/2009 Prorektora ds. Studenckich i Informatyzacji z 06 maja 2009 roku). W niezmienionym kształcie i z niezmienionym organizatorem odbyła się ona w Domu Formacyjno-Rekolekcyjnym przy ul. Dewajtis 3 w Warszawie.

 

W związku z przygotowaniami konferencji, wizytą dra Paula Camerona w Polsce, a także cofnięciem zgody na konferencję przez władze UKSW opublikowanych został w mediach szereg wypowiedzi i stanowisk, które - naszym zdaniem - ujawniają poważny problem w podejściu do kwestii poszanowania godności ludzkiej, wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

 

Wolność światopoglądowa i swoboda prowadzenia dyskursu akademickiego są wartościami niezwykle cennymi, stanowiącymi bardzo ważne fundamenty społeczeństwa obywatelskiego. Nikt nie odmawia uczelniom wyższym prawa do organizowania i przeprowadzania debat na tematy nurtujące tak środowisko naukowe jak i społeczeństwo. Tym niemniej organizacja takich debat i spotkań wymaga zachowania pewnych elementarnych zasad, w tym przede wszystkim poszanowania ustaleń nauki oraz obiektywizmu - w innym przypadku nie mają one naukowego charakteru. Konferencja "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia" została organizowana wbrew tym zasadom, o czym świadczą przede wszystkim wystąpienia:

dra P. Camerona pt. "Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualnych",

pani Leny Wojdan pt. "Praktyka leczenia homoseksualizmu".

 

Działalność dra Paula Camerona w kontekście homoseksualności została uznana za całkowicie nienaukową już na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. W konsekwencji dr P. Cameron przestał być członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Odcięło się też od niego Nebraskańskie Towarzystwo Psychologiczne (dr P. Cameron działał przez kilka lat w Nebrasce). Do najbardziej niepokojących wniosków na temat działalności dra P. Camerona doszło Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne (ASA). Raport Towarzystwa z sierpnia 1986 roku stwierdzał wprost, że działalność dra P. Camerona zasadniczo nie ma nic wspólnego z naukami społecznymi: jest ona całkowicie wadliwa metodologicznie a dr P. Cameron formułuje absurdalne, niczym nie poparte wnioski "przedstawiające osoby homoseksualne w skrajnie niekorzystnym świetle i to w każdym bez wyjątku aspekcie, jaki dr P. Cameron objął swoimi pracami (od długości życia, przez ryzyko spowodowania wypadku samochodowego po niebezpieczeństwo, że dana osoba molestuje seksualnie dzieci lub kogoś zabije). W raporcie ASA uznano, że socjologia jest tylko parawanem, za którym dr P. Cameron skrywa zupełnie inne motywy ("his claims have almost nothing to do with social science and that social science is used only to cover over another agenda"). Wskazywano też na charakterystyczne motywy przewijające się w działalności dra P. Camerona: homoseksualność jako naruszenie prawa naturalnego, ?rekrutacja? (deprawacja) dzieci przez osoby homoseksualne, łączenie osób homoseksualnych z roznoszeniem chorób oraz z agresją prowadzącą do zabójstw, wreszcie żądanie objęcia wszystkich osób homoseksualnych ?kwarantanną". Wskazywano na podobieństwo wymienionych motywów publikacji dra P. Camerona do średniowiecznych korzeni antysemityzmu: przekonania, że Żydzi zatruwają studnie oraz porywają dzieci dla swoich celów. W używanej przez dra P. Camerona symbolice oraz żądaniu izolowania osób homoseksualnych ASA dopatrzyło się też analogii z nazistowską propagandą wymierzoną w osoby homoseksualne. ASA rozesłało swój raport po całych Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie jako ostrzeżenie przed drem P. Cameronem.

 

Stanowisko zajmowane przez dra P. Camerona w kwestii homoseksualności nie zmieniło się od powyższego czasu. Lansowane przez niego tezy są niezmiennie uważane za humbug, za wyraz osobistych uprzedzeń oraz czysto prywatnych przekonań, za którymi nie idzie nawet ślad naukowego dowodu czy argumentacji. Twierdzenia dra P. Camerona w przedmiocie homoseksualności stoją w całkowitej sprzeczności z ustaleniami nauki, w tym psychiatrii, psychologii i socjologii, stanowiąc podręcznikowy przykład homofobii, silnej i nieracjonalnej niechęci wobec osób homoseksualnych, do tego odpornej na jakąkolwiek argumentację. Jest to homofobia dodatkowo o tyle niebezpieczna, że występująca pod pozorem fachowości i naukowości. Zgrozą przejmuje, że dr P. Cameron miał być eksponowanym gościem – określanej jako naukowa – konferencji organizowanej przez koło naukowe państwowej wyższej uczelni, jaką jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przypomnieć należy, że -  zgodnie ze Statutem UKSW - do podstawowych zadań tej uczelni należy:

kształcenie studentów w celu zdobywania i uzupełniania wiedzy oraz przygotowania ich do pracy zawodowej,

patriotyczne wychowywanie studentów w poczuciu odpowiedzialności za państwo polskie, za umacnianie zasad demokracji i poszanowanie praw człowieka, kształtowanie postaw w duchu wartości ogólnoludzkich, chrześcijańskich, obywatelskich i narodowych,

upowszechnianie i pomnażanie osiągnięć nauki, kultury narodowej i techniki, w tym poprzez gromadzenie i udostępnianie zbiorów bibliotecznych i informacyjnych,

 

a zadania te UKSW realizuje kierując się "nieustanną refleksją nad integralnym dziedzictwem ludzkiej wiedzy, a także wiernością prawdzie". Nie wydaje się, aby homofobiczne poglądy dra P. Camerona oraz ich pseudonaukowa podbudowa wnosiły cokolwiek do kształcenia lub wychowania studentek i studentów UKSW oraz do upowszechniania osiągnięć nauki przez UKSW. Próżno też doszukiwać się związków między deklarowaną w Statucie UKSW wiernością prawdzie, a zaproszeniem dra P. Camerona, którego metody pracy oraz wyciągane z niej wnioski nie mają z prawdą niczego wspólnego.

 

Nasze głębokie zaniepokojenie wywołał też inny punkt programu przedmiotowej konferencji - wystąpienie pani Leny Wojdan pt. "Praktyka leczenia homoseksualizmu". Zaniepokojenie jest w tym przypadku o tyle uzasadnione, że homoseksualność nie jest schorzeniem ani zaburzeniem w ujęciu nauk medycznych. Stanowisko takie – już w 1973 roku ? zajęło Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (korekta tzw. DSM-II, obowiązującego wówczas "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders", tj. systemu diagnozy nozologicznej Towarzystwa). W 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia zdecydowała o dokonaniu zmian w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems), wskutek których homoseksualność wykreślono z listy zaburzeń psychicznych; zmiana weszła w życie w 1993 roku wraz z nową klasyfikacją (ICD-10) i obowiązuje do dzisiaj. Posługiwanie się w odniesieniu do homoseksualności (a także każdej innej orientacji psychoseksualnej, w tym heteroseksualności) pojęciem "leczenie" nie ma zatem żadnego oparcia naukowego. Konsensus środowiska naukowego dotyczy nie tylko tego, że homoseksualność jest równorzędną orientacją psychoseksualną, ale także tego, że tzw. "terapia reperatywna" ("conversion therapy" albo "reparative therapy") oparta jest na błędnym założeniu, że homoseksualność jest per se chorobą lub zaburzeniem, a wysiłki podejmowane na rzecz zmiany orientacji psychoseksualnej mogą wywołać szkody u osób poddawanych takim zabiegom. Stanowisko takie zajęły m.in. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Amerykańska Akademia Pediatrii, Amerykańska Federacja Nauczycieli oraz Narodowe Towarzystwo Psychologów Szkolnych. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne - w swoim stanowisku z 2000 roku - stwierdziło wprost, że na potwierdzenie skuteczności "terapii reparatywnej" nie ma żadnych naukowych dowodów, że jej stosowanie jest sprzeczne z zasadą primum non nocere, a sama "terapia" opiera się na przekazywaniu poddawanej jej osobie nieprawdziwych informacji nt. homoseksualności i osób homoseksualnych oraz niesie szereg bardzo poważnych ryzyk i niebezpieczeństw dla poddawanej jej osoby (za publikacją: "Just the Facts About Sexual Orientation & Youth: A Primer for Principals, Educators and School Personnel" z 2008 roku). Zważywszy na tak jednoznaczne podejście do kwestii "leczenia z homoseksualności" reprezentowane przez uznane instytucje i organizacje, zastanawia umieszczenie wystąpienia pani Leny Wojdan w programie konferencji "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia" – jak sugeruje bowiem tytuł wystąpienia, spojrzenie prelegentki na prezentowane zagadnienie nie ma z nauką niczego wspólnego.

 

Stwierdzić należy, że zaproszenie dra P. Camerona i pani L. Wojdan do udziału w konferencji określanej mianem naukowej jest niezrozumiałe także z tego względu, że w/w okoliczności dotyczące działalności P. Camerona oraz podejście nauki do zjawiska homoseksualności są dobrze opisane i udokumentowane a ponadto łatwo dostępne, tak za pośrednictwem Internetu jak i odpowiednich instytucji krajowych i zagranicznych.

 

Odnosząc się do relacji oraz doniesień mediów dotyczących sprawy w/w konferencji oraz pobytu w Polsce dra P. Camerona należy naszym zdaniem zwrócić uwagę na niżej wymienione kwestie.

 

Przykre i bolesne były dla nas przede wszystkim przytaczane w mediach wypowiedzi, w których wyrażano oburzenie z powodu odwołania konferencji. Podnoszono szereg argumentów przeciw takiej decyzji.

 

Szereg razy użyty został argument o swobodzie wypowiedzi oraz swobodzie badań i dyskursu naukowego. Mamy autentyczną nadzieję, że argumentem tym szermowały wyłącznie osoby, którym wyżej opisana działalność dra P. Camerona tudzież tezy o "leczeniu" z homoseksualności były całkowicie nieznane. Nie zmienia to faktu, że argument ten jest całkowicie nietrafiony. Spotkanie z udziałem dra P. Camerona nie miało charakteru naukowego, tak jak działalność dra P. Camerona czy pani L. Wojdan - w odniesieniu do zjawiska homoseksualności - nie ma jakichkolwiek znamion naukowości. Wymienione osoby nie zajmują się nauką, ale bezpodstawnie zaprzeczają ustaleniom nauki. Nie czynią tego w imię badań naukowych (których wszak nie prowadzą), ale z pobudek czysto ideologicznych - jako osoby homofobiczne, potępiające zachowania homoseksualne. Ich działalność polega na propagowaniu fałszywych informacji na temat orientacji homoseksualnej oraz na szkalowaniu i oczernianiu osób homoseksualnych - wyłącznie w imię własnych przekonań i rojeń, że osoby homoseksualne są gorsze od innych, wadliwe, nieszczęśliwe, zepsute, że są zagrożeniem dla reszty społeczeństwa lub że wymagają "leczenia". Takie postawy, przekonania i zachowania byłyby znakomitym przedmiotem konferencji naukowej o mowie nienawiści, ale same z siebie nadają się do wygłaszania podczas naukowej konferencji na terenie państwowej wyższej uczelni czy na jakimkolwiek innym forum publicznym.

 

W reakcjach na przedmiotową sprawę pojawił się argument o nadużywaniu poprawności politycznej. W odpowiedzi na takie postawienie sprawy stwierdzić należy, że doszło raczej do tragicznego pomieszania sfery publicznej - obszaru, w którym poszanowanie swobody wypowiedzi oraz innych wolności wiąże się z pewnymi ograniczeniami - ze sferą prywatną, w której swoboda wypowiedzi jest pełna. Przypuszczalnie nikt by nie protestował, gdyby dr P. Cameron przyjechał do Polski i swoje nienawistne, homofobiczne poglądy prezentował w zamkniętym gronie osób znajomych lub zaproszonych. Tymczasem dr P. Cameron - zapowiadany jako znakomity gość i amerykański ekspert – przybył do naszego kraju na cykl otwartych spotkań, pierwsze z których miało się odbyć w ramach konferencji na terenie Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Nie ulega przy tym najmniejszej wątpliwości, że dr P. Cameron w radykalny i bezpardonowy sposób uwłacza godności osób homoseksualnych, pomawiając i oczerniając je swoimi kłamliwymi, pseudonaukowymi tezami, fałszywymi niezmiennie od ponad 25 lat.

 

Mówienie w tym kontekście o "nadużywaniu poprawności politycznej" jest równie zasadne, co użycie tego argumentu np. w obronie ludzi zaprzeczających Holocaustowi. Zastanawiające jest, że ilekroć w przestrzeni publicznej pojawi się kłamliwa fraza "polskie obozy śmierci", odbierane jest to jako brutalny atak na Polskę oraz zaprzeczanie historii, reakcja jest stanowcza i natychmiastowa, a oburzenie " pełne. Kiedy równie kłamliwe stwierdzenia padają pod adresem osób homoseksualnych, kiedy zarzuca im się (jak to czyni dr P. Cameron) mordercze skłonności, powszechność pedofilii, chęć propagowania groźnych chorób, a ponadto dewiację i szereg innych, jednoznacznie negatywnych i niebezpiecznych dla otoczenia właściwości - mówi się o swobodzie dyskursu naukowego (choć ustalenia nauki są dokładnie przeciwne), reakcji ani oburzenia nie ma. Natomiast w przypadku protestów na tego typu zachowania, pojawia się stwierdzenie, że oto zwycięża cenzura politycznej poprawności, że knebluje się usta i ogranicza swobodę wypowiedzi. Gorzka ironia podpowiada w takiej sytuacji, że w III Rzeszy pojęcie poprawności politycznej było nieznane, a ludzka przyzwoitość nie zapobiegła pomawianiu i szkalowaniu ludności żydowskiej, której przypisywano szereg jednoznacznie negatywnych i niebezpiecznych dla otoczenia właściwości.

 

Niesłychanie przykre i skrajnie nieodpowiedzialne wydają się też nam wypowiedzi prof. dr hab. Marka Kowalskiego, prorektora UKSW zajmującego się sprawami studenckimi. W wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi prof. M. Kowalski stwierdził on m.in., że do odwołania konferencji "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia" został zmuszony z obawy o "bezpieczeństwo studentów", za które jest odpowiedzialny. Zagrożeniem, przed którym prof. M. Kowalski musiał bronić studentki i studentów UKSW były "zaktywizowane środowiska gejowskie", które - telefonicznie oraz pocztą elektroniczną – kierowały pod adresem UKSW "groźby", tj. zapowiedzi "zorganizowania manifestacji, sprzeciwu", które dla prof. M. Kowalskiego są tożsame z "zadymą". Przedmiotowe "groźby" były tak poważne, że prof. M. Kowalski dostrzegł konieczność wprowadzenia "ochrony policyjnej" względnie ochrony przez "wszystkie służby Uniwersytetu". Ponieważ zabiegi takie nie były możliwe w krótkim czasie pozostającym do konferencji, prof. M. Kowalski "z wielkim bólem" musiał "ograniczyć swobodę wypowiedzi" i cofnął zgodę na zorganizowanie konferencji na terenie UKSW.

 

Lektura przedmiotowego wywiadu jest zatrważająca. Zaprezentowana przez prof. M. Kowalskiego wersja wydarzeń, opisanych językiem insynuacji, stanowi klasyczny przykład odwrócenia sytuacji i przedstawienia siebie w roli ofiary. Władze uczelni nie widziały najmniejszego problemu w udostępnieniu miejsca, a także swojego szyldu, na zorganizowanie konferencji, której tezy stoją w całkowitej sprzeczności z postanowieniami statutu tejże uczelni (por. wyżej). Na głosy protestu przeciw wykorzystywaniu uniwersyteckiego forum do siania nienawiści wobec osób homoseksualnych, władze uczelni zareagowały, jakby to one były celem ataku. Stosownie do tego w wypowiedzi prof. M. Kowalskiego pojawił się napastnik, z założenia niemożliwy do bliższego określenia ("Nikt się Panu przez telefon nie przedstawi jako konkretna organizacja"), ale jednocześnie klarownie zidentyfikowany ("środowiska gejowskie bardzo się zaktywizowały", "Kampanię nakręca przede wszystkim prasa"), dodatkowo scharakteryzowany znaczącymi niedopowiedzeniami ("Wiem, co tutaj do mnie dociera", "To, co się dzieje na forach."Niech Pan popatrzy sam. Czego tam nie ma"). Wraz z napastnikiem pojawia się zagrożenie, i to największe z możliwych, bo dotyczące bezpieczeństwa osób studiujących na UKSW. Sygnały o niebezpieczeństwie napływają masowo - jak można się dowiedzieć z wywiadu, UKSW był "zasypywany" telefonami oraz e-mailami. Poczucie zagrożenia potęgują też znaczne środki, które - zdaniem prof. M. Kowalskiego - należałoby wprowadzić, żeby odsunąć niebezpieczeństwo ("ochrona policyjna" oraz ochrona ze strony "wszystkich służb Uniwersytetu"). Zestawienie tak wykreowanego zagrożenia z jego przewidywanymi przez prof. M. Kowalskiego konkretnymi przejawami, jest groteskowe i budzi politowanie. Niebezpieczeństwem dla studentek i studentów UKSW, które miało zmobilizować do obrony uczelni Policję lub "wszystkie służby Uniwersytetu" była pikieta. Prof. M. Kowalski z miejsca zaznacza też, że wszelka manifestacja lub sprzeciw wobec konferencji nierozerwalnie wiążą się z "zadymą", czego on nie zamierza tolerować. Jak z tego wynika, dr P. Cameron miał - w sposób w pełni zasłużony - korzystać ze swobody wypowiedzi (czyli podczas naukowej konferencji prezentować swoje prywatne, homofobiczne i sprzeczne z ustaleniami naukowymi przekonania i uprzedzenia), natomiast osoby chcące zaprotestować wobec kłamstw na temat homoseksualności oraz szkalowania osób homoseksualnych nie korzystają z prawa do wyrażania swoich poglądów ani ze swobody zgromadzeń, ale przygotowują "zadymę" oraz stanowią walne zagrożenie dla studentów i studentek UKSW.

 

Na zakończenie pragniemy zwrócić uwagę Pana Rzecznika na to, jak sprawa konferencji "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia oraz wizyta dra P. Camerona w Polsce ujawniają nastawienie znaczącej części opinii publicznej, w tym mediów, do zagadnienia homoseksualności jako takiego. Naszym zdaniem na przykładzie tej jednej sprawy widać, jak silnie zakorzeniona jest w naszym kraju homofobia. Istnieje niemal pełne przyzwolenie na głoszenie nawet skrajnie homofobicznych poglądów, do tego w bardzo niebezpiecznej otoczce rzekomej naukowości (a w rzeczy samej antynaukowych). Próby oponowania przeciw takim zachowaniom, próby obrony godności osób homoseksualnych, spotykają się gwałtowną reakcją i sprzeciwem. Na ironię zakrawa, że w obronie homofobii, w obronie szerzenia nienawiści, używa się argumentów o swobodzie wypowiedzi czy wolności badań naukowych. Takie zachowanie jest szczególnie niebezpieczne i musi budzić sprzeciw w kraju, w którym powszechna jest pogarda, niechęć i nieufność w stosunku do osób bi- i homoseksualnych (co pokazują wyniki wszystkich badań opinii publicznej po 1989 roku). I w kraju, w którym większość jego obywateli i obywatelek nie ma podstawowej wiedzy na temat seksualności jako takiej.

 

Doceniamy dotychczasową działalność Pana Rzecznika w zakresie przeciwdziałania homofobii, dlatego pozwalamy sobie mieć nadzieję, że przychyli się Pan do powyższego stanowiska analizując sprawę konferencji  "Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia". Wyrażając nadzieję, że wysiłki Pana Rzecznika doprowadzą do redukcji homofobii w naszym kraju, załączamy wyrazy szczerego szacunku i pozostajemy

 

z poważaniem

 

członkinie i członkowie komitetu organizacyjnego stowarzyszenia „Pracownia Różnorodności”

 

 

Otrzymują:

prof. dr hab. Marek Kowalski, Prorektor ds. Studenckich i Informatyzacji, UKSW;

redakcja dziennika "Gazeta Wyborcza";

redakcja dziennika "Rzeczpospolita".